Spółka Future Wolves w ubiegłym roku, gdy Łukasz Mejza był radnym sejmiku lubuskiego, organizowała szkolenia z PR i marketingu. Lubuska Agencja Rozwoju Regionalnego przekazała na ten cel niemal milion złotych, a część współfinansowała Unia Europejska. Do szkoleń mogły przystępować mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa.

Z przeprowadzonej przez samorząd lubuski kontroli wynika, ze firma wiceministra sportu przeszkoliła 76 pracowników z 37 firm. Za wystawione szkolenia wystawiono fakturę na ponad 883 tys. złotych brutto.

Czytaj więcej

Sebastian Kaleta: Łukasz Mejza jest obciążeniem. Mało aktywnie odpowiada na zarzuty

Pojawiły się wątpliwości, czy organizowane szkolenia rzeczywiście miały miejsce. Kontrolerzy poinformowali, że firma Mejzy nie przekazała materiałów szkoleniowych. 

Jak informuje Onet.pl, przygotowane szkolenie miało formę prezentacji. Nie było kontroli, czy szkolone osoby rzeczywiście śledzą kurs.

Pojawiły się również inne wątpliwości. Zauważono, że część osób logowała się do szkoleń w nocy, niektóre szkolenia włączono jednego dnia, a wyłączono następnego. Zdarzało się również, że trwające pięć godzin szkolenie zakończono po 1,5 godziny. Zaplanowany test zamknięto po 10 minutach.

Czytaj więcej

Tusk pytany o Mejzę: Jarosława Kaczyńskiego to nie brzydzi

Ustalono również, że co najmniej dwukrotnie firma Mejzy wystawiła certyfikat przed zakończeniem szkolenia. 

Kontrolerzy skontaktowali się z osoba z uczestnikami szkoleń. 56 osób potwierdziło udział, jedna zaprzeczyła, a 18 wielokrotnie nie odebrało telefonu.

Dodatkowo firma Mejzy otrzymała od Zachodniej Izby Przemysłowo – Handlowej w Gorzowie ponad 137 tys. złotych za przeszkolenie 11 pracowników z czterech firm. 

Analiza firm, które wzięły udział w szkoleniu brały firmy, których właściciele są powiązani z Mejzą. dochodzenie w tej sprawie prowadzi Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuratura. 

Więcej: Onet.pl