Wiceminister sportu Łukasz Mejza, według publikacji Wirtualnej Polski, założył firmę, która oferowała osobom nieuleczalnie chorym, w tym rodzicom dzieci w takim stanie, zagraniczne wyjazdy w celu odbycia terapii. Firma reklamowała się sloganem "Leczymy nieuleczalne".

W rozmowie z "Super Expressem" wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta został zapytany, czy Mejza, w związku z ostatnimi doniesieniami, jest obciążeniem dla obozu Zjednoczonej Prawicy.

- Uważam, że w aktualnej sytuacji zaprezentowania problemów związanych z jego działalnością publiczną i biznesową, oczywiście nas obciąża - mówił Kaleta.

Wiceminister sprawiedliwości nie chciał odpowiedzieć, czy premier Mateusz Morawiecki powinien odwołać Łukasza Mejzę ze stanowiska.

- To powinno być rozważane, ale nie chcę wchodzić w proces decyzyjny pana premiera. Ma ciężki orzech do zgryzienia, ponieważ ta sprawa budzi bardzo duże emocje. Nie są to emocje przesadzone. Co do oceny całej sytuacji, polityk jest często atakowany, czasami są to informacje zmanipulowane bądź nieprawdziwe. Nie zakładam, że w tak jest w tej. Uważam, że pan minister Mejza, z uwagi na wagę tej sprawy, jest dość mało aktywny w prezentowaniu kontrargumentów do prezentowanych tez. To budzi moją wątpliwość - powiedział wiceminister.

Kaleta jest przekonany powinien przed obywatelami wytłumaczyć się ze stawianych mu zarzutów. - Zainteresowanie opinii publicznej jest uzasadnione - mówił.