Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość. Jako Zjednoczona Prawica, z Solidarną Polską, dostałoby głosy 32 proc. pytanych - 0 4,6 pkt. proc. mniej niż we wrześniowym badaniu.

Koalicja Obywatelska może liczyć na 22,1 proc. - mniej o 1 pkt. proc. w porównaniu z wynikiem wrześniowym, na trzecią na podium Polskę 2050 chce głosować 11,8 proc. respondentów (-0,3 pkt. proc.).

Od wrześniowego badania o 5,3 pkt. proc. wzrósł odsetek niezdecydowanych, na kogo oddać głos.

W Sejmie znalazłyby się także Konfederacja - 7,1 proc. (-0,9 pkt. proc.) oraz Lewica - 7 proc. (- 1,0 pkt. proc.).

Najwyższy wzrost notuje PSL - Koalicja Polska, która znalazłaby się w Sejmie dzięki głosom 6,4 proc. ankietowanych (+ 2,0 pkt. proc.).

Od wrześniowego badania o 5,3 pkt. proc. wzrósł odsetek niezdecydowanych - do 13,7 proc.

Na podstawie wyników sondażu prof. Jarosław Flis, socjolog z UJ, dokonał symulacji podziału mandatów.

Wynika z niej, że partie mogą liczyć na następującą liczbę mandatów: PiS - 195, KO - 128, Polska 2050 - 59, Lewica - 27, Konfederacja - 27, PSL-KP - 23 i Mniejszość Niemiecka - 1.

W takim układzie, gdyby Zjednoczona Prawica chciała utrzymać władzę, musiałaby stworzyć koalicję nie tylko z Konfederacją, z którą mają razem 222 mandaty. Zapewniającym większość  (minimum 231 mandatów) może zapewnić tylko kolejne ugrupowanie - na przykład PSL. Łącznie - 245 mandatów.

Gdyby władze chciała przejąć opozycja, jest w podobnej sytuacji. Do utworzenia parlamentarnej większości nie wystarczy w takim układzie koalicja KO, Polski 2050 i Lewicy - łącznie 214 mandatów. Tu też potrzebny jest kolejny koalicjant. Na przykład - PSL. Łącznie - 237 mandatów.

Choć szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz deklaruje sprzeciw wobec współpracy z PiS, to jest także niechętny startowi w jednym bloku z opozycją w wyborach parlamentarnych. O wysokie stanowisko w Stronnictwie w weekend będzie jednak walczyć były prezes, Waldemar Pawlak, który nie dość, że także nie popiera wspólnego bloku opozycji, to przez część członków PSL jest uważany za zwolennika współpracy z partią Jarosława Kaczyńskiego.

Czytaj więcej

Pawlak wychodzi z cienia. Powalczy o funkcję szefa Rady Naczelnej PSL

W sytuacji przejęcia władzy przez opozycję, nowa koalicja musiałaby współpracować z prezydentem. Andrzej Duda w przypadku niezgodności z rządem ma prawo do skorzystania z prawa weta, czyli odmowy złożenia podpisu pod ustawą. Wówczas wraca ona do Sejmu, który może ten sprzeciw odrzucić.

Z przeprowadzonej symulacji wynika jednak, że PiS zachowałoby wystarczającą liczbę głosów, aby weto prezydenckie zostało podtrzymane. Do jego odrzucenia potrzebne jest 276 głosów, a wszystkie ugrupowania, poza partią Jarosława Kaczyńskiego, dysponowałyby 264 głosami - wylicza Onet.