– To przypomina elektroniczne kolczykowanie kobiet – uważa senator KO Krzysztof Brejza. W ten sposób komentuje projekt nowelizacji rozporządzenia dotyczącego danych przekazywanych do Systemu Informacji Medycznej, który na początku listopada Ministerstwo Zdrowia przekazało do konsultacji.

Obecnie w tym systemie zbierany jest szereg danych o placówkach medycznych oraz o pacjentach, m.in. dane osobowe, kody choroby, kody świadczeń zdrowotnych oraz daty ich rozpoczęcia i zakończenia. Według nowelizacji mają być też zbierane m.in. informacje o implantach, alergiach, grupie krwi oraz właśnie ciążach. Na tę ostatnią propozycję zwrócił uwagę w mediach społecznościowych senator Brejza, wywołując falę komentarzy.

Czytaj więcej

Rząd PiS chce rejestrować wszystkie ciąże w Polsce

W rozmowie z „Rzeczpospolitą" mówi, że zmiana może mieć związek z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z ubiegłego roku, niemal całkowicie zakazującego w Polsce aborcji. – Państwo zyska narzędzie do śledzenia każdej ciąży i ewentualnego dociekania, co się z nią stało – mówi senator. Jego zdaniem dostęp do rejestru ma prokuratura. Dlatego wysłał już do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry pytanie, czy on lub jego podwładni kierowali do resortu zdrowia sugestie dotyczące rejestrowania ciąż.

Do sprawy odniosło się w środę rządowe Centrum e-Zdrowie. Jego zdaniem „konieczność raportowania i pozyskania informacji o ciąży jest podyktowana względami medycznymi". „Pozwoli w przyszłości na uniknięcie przepisania leków niewskazanych przy ciąży" – wyjaśniło. Dodało, że informacja o ciąży pomoże też przy udzielaniu świadczeń ratujących życie w przypadku, gdy pacjentka jest nieprzytomna, ułatwi weryfikację uprawnień do otrzymania bezpłatnych leków lub prawa dostępu do świadczeń poza kolejnością.

– W ostatnim czasie nie było głośnego przypadku przepisania kobiecie w ciąży niebezpiecznego dla niej leku. Za to był głośny przypadek śmierci kobiety wskutek restrykcyjnego prawa aborcyjnego – odpowiada Brejza.

Nie tylko on krytykuje rządową propozycję. – Nie wiem, czy ma się zgadzać liczba ciąż z liczbą porodów, żeby wykrywać aborcje czy poronienia? – pytał marszałek Senatu Tomasz Grodzki z KO, a jego zastępczyni z Lewicy Gabriela Morawska-Stanecka powiedziała, że celem jest uniemożliwienie aborcji za granicą.

Wątpliwości mają nawet politycy PiS. – Żona i córki mają wyjątkowo negatywny stosunek do tego projektu – powiedział senator klubu PiS Jan Maria Jackowski.