Kowal analizował politykę zagraniczną polskiego rządu i przekonywał, że o tym, iż partia rządzącą kieruje się partykularnymi interesami, a nie dobrem polskich obywateli, ma świadczyć, m.in. konflikt Polski z instytucjami europejskimi, co przekłada się np. na niezatwierdzenie przez UE polskiego Krajowego Planu Odbudowy.

- Rządzący robią to, co jest dobre dla nich, dla swojej partii i dla swojego rządu. Natomiast nie zwracają uwagi na strategiczne interesy państwa, w związku z czym traktują jako wroga instytucje europejskie. Interes ludzi polega np. na tym, żeby mogli dochodzić sprawiedliwości i mogli zwracać się również do sądów europejskich - po to by mieli ten sam standard sądownictwa w całej UE. Interes rządu jest kompletnie inny, a polega na tym, by mieć nad wszystkim kontrolę. Kto stoi na przeszkodzie? Instytucje unijne - wskazywał polityk.

Wszyscy się zachowują jakby Łukaszenka do niedawna był całkiem fajnym sąsiadem, a teraz - nagle - dowiedzieliśmy się, że mogą być z nim kłopoty - to jest niepoważne

Paweł Kowal, poseł KO, były wiceminister spraw zagranicznych

Poseł został zapytany o to czy grozi nam polexit, czyli wyjście Polski z UE. - Rząd swoimi kolejnymi wrogimi ruchami stara się zniechęcić do nas (do Polski) kolejne instytucje europejskie. Były minister spraw zagranicznych wyraźnie powiedział w ostatnim wywiadzie, że dziś już nas nikt nie lubi (wśród państw europejskich - red.). Do poleixtu prowadzą nas także kroki prawne, zwrócimy uwagę co się dzieje w sądownictwie i orzeczenia polskiego TK - to wszystko są kroki zmierzające do tego byśmy nie czuli się już takim pewnym ogniwem Zachodu i UE - ocenił były wiceminister spraw zagranicznych.

Czytaj więcej

Piotr Müller: UE to nie jest superpaństwo i nigdy nie będzie

Kowal skomentował również działania polskiego rządu na granicy polsko-białoruskiej, m.in. w kontekście zabezpieczenia jej przed napływem nielegalnych imigrantów. - Pytań do rządzących jest bardzo dużo. Jeżeli jest tak źle, to czemu wcześniej nie proponowano stanu wyjątkowego? Dlaczego - skoro wszystko jest okej - na granicę nie są dopuszczeni dziennikarze? Dlaczego zawczasu nie wprowadzono tam (na granicę polsko-białoruską - red.) przedstawicieli Frontexu? Odpowiedź jest prosta - rząd ma coś do ukrycia. W ten sposób ukrywa swoją nieudolność i swój brak profesjonalizmu. Przez sześć lat nie zabezpieczono dobrze tej granicy, choć polityka (Aleksandra) Łukaszenki nie jest jakąś nowością. Wszyscy się zachowują jakby Łukaszenka do niedawna był całkiem fajnym sąsiadem, a teraz - nagle - dowiedzieliśmy się, że mogą być z nim kłopoty. To jest niepoważne - stwierdził poseł.