Rząd chce o kolejne 60 dni przedłużyć stan wyjątkowy w trzech województwach graniczących z Białorusią. By uzasadnić restrykcje, szefowie - MON Mariusz Błaszczak oraz MSWiA Mariusz Kamiński – przedstawili w poniedziałek informacje na temat cudzoziemców, którzy po nielegalnym przedostaniu się do Polski zostali osadzeni w sześciu ośrodkach strzeżonych Straży Granicznej. Z 200 osób, które prześwietliły służby, co czwarta ma mieć powiązania z organizacjami terrorystycznymi, przemytem ludzi lub ma przeszłość kryminalną.

– Mówimy o faktach, nie chcemy nikogo stygmatyzować – zapewniał Mariusz Kamiński. – Niektóre z tych osób, wprost mamy na to dowody, że są powiązane z talibami czy też z Państwem Islamskim.

Uważam, że rząd przespał możliwość realnego uszczelnienia granicy elektroniką, która dałaby stuprocentową ochronę.

Marek Biernacki

Stanisław Żaryn, dyrektor departamentu bezpieczeństwa narodowego w KPRM, zaznaczył, że 20 proc. z zatrzymanych „posiadało związki, często wieloletnie z terytorium Federacji Rosyjskiej", a „część z nich zataja ten fakt".

Czytaj więcej

Konferencja ministra Mariusza Kamińskiego
Kamiński: Będę rekomendował przedłużenie stanu wyjątkowego

Od sierpnia 9 tys. imigrantów próbowało nielegalnie przedrzeć się do Polski przez granicę z Białorusią, a – jak w poniedziałek doprecyzował na posiedzeniu sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych szef Straży Granicznej – w strzeżonych ośrodkach przebywa blisko 1,5 tys. z nich. Zaledwie co trzeci złożył wniosek o status uchodźcy (głównie Afgańczycy), pozostali nie są tym zainteresowani, będą więc odesłani do krajów pochodzenia (większość to Irakijczycy).

Niebezpieczne fakty

Wielu nielegalnych imigrantów nie ma żadnych dokumentów lub mają fałszywe, a podczas przesłuchań – twierdził Żaryn – próbują ukrywać swoją tożsamość oraz kasować zawartość telefonów komórkowych – dane te służby odzyskują i na ich podstawie ustalają „niewygodne fakty".

Na konferencji pokazano kilka zdjęć z telefonów, m.in. Irakijczyka Mohammeda S. zamaskowanego, ubranego w kamizelkę kuloodporną i z bronią. Inny – Afgańczyk – miał trzymać w telefonie zdjęcia z egzekucji, ciał zamordowanych osób i arsenału broni. Funkcjonariusze znaleźli tuż przy granicy porzuconą kartę pamięci z nieznanego telefonu, na której były fotografie ze spotkań grup terrorystycznych. Jeszcze inny – Irakijczyk Husham M.H., osadzony w ośrodku SG – ma być „bezpośrednio powiązany z terrorystą aresztowanym w jednym z państw UE kilka miesięcy temu w związku z przygotowywaniem zamachu terrorystycznego".

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

Czytaj więcej

Sondaż: Polacy chcą dłuższego stanu wyjątkowego

Żaryn ujawnił, że dwie trzecie z badanych imigrantów skierowano do „głębokiej weryfikacji" po tym, jak wstępne informacje wskazały na zagrożenie dla bezpieczeństwa RP.

Służby badające tożsamość i wiarygodność osób przebywających w ośrodkach strzeżonych miały odnaleźć także zdjęcia o charakterze pedofilskim.

Trudna sytuacja

Coraz bardziej napięta jest sytuacja między polskimi a białoruskimi służbami na samej granicy.

– Oddawane są strzały w powietrze, celowana jest broń w kierunku polskich żołnierzy, rzucane są petardy, przeładowywana jest broń tak, żeby to polscy żołnierze widzieli – mówił minister Błaszczak.

Marek Biernacki, były szef MSWiA, komentuje: – Nielegalne przekroczenie granicy jest przestępstwem. Dlatego nasze służby muszą zweryfikować każdą taką osobę, ustalić skąd przybyła, jaką trasą, także chociażby z powodu potencjalnej readmisji do kraju pochodzenia, ale i bezpieczeństwa państwa – wyjaśnia poseł Biernacki.

Czytaj więcej

Straż Graniczna: Przy granicy z Białorusią zmarł migrant z Iraku

Jednak w jego opinii ujawnianie takich informacji na konferencji to próba przekonania opinii publicznej do kontynuowania stanu wyjątkowego. – Uważam, że rząd przespał możliwość realnego uszczelnienia granicy elektroniką, która dałaby stuprocentową ochronę. Chodzi o instalację kamer do monitoringu całej granicy z Białorusią – podkreśla Biernacki.

Mariusz Kamiński przytoczył dramatyczną relację od litewskich służb, z której wynika, że Białorusini przekazują imigrantom, w tym malutkim dzieciom, „by nie płakały", środki odurzające. Tak miało być np. 22 lipca koło Druskiennik, kiedy ten środek podano dzieciom w wieku 6 lat oraz 1,5 roku.