Rzeczpospolita: Senatorowie PO złożyli projekt ustawy autorstwa Jana Rulewskiego. Zakłada ona dodatkowe emerytury dla posłów i senatorów. Rzeczywiście jest to potrzebne?
Prof. Antoni Dudek: Uważam, że Jan Rulewski ma sporo racji, choć to nie powinny być horrendalne kwoty.
Jednak skoro prezes Kaczyński postanowił obniżyć posłom pensje, to ten pomysł nie przejdzie. Mamy spektakularne przykłady karier byłych posłów – w samorządach czy biznesie – ale wydaje mi się, że to wyraźna mniejszość. Spora część byłych parlamentarzystów ma problem z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości.
Dlaczego nie radzą sobie z życiem poza parlamentem?
Z dwóch powodów. Po pierwsze, w Polsce parlamentarzyści nie cieszą się zbyt wielkim prestiżem społecznym. Wielu ludzi jest nimi rozczarowanych, bo nie spełniają ich oczekiwań. Kiedy taka osoba zakończy misję poselską i wróci do swojej rodzinnej miejscowości, to lokalna społeczność otacza ją niechęcią. Mówią: „Był na świeczniku, a nic dla nas nie załatwił". Chyba że taki poseł albo senator coś jednak dla niej zrobił, na przykład zorganizował środki na budowę mostu czy obwodnicy. Wtedy ma łatwiej. Zwiększają się jego szanse, by zasłużyć na szacunek, na zasadzie: „Był w tej Warszawie, ale przynajmniej coś konkretnego dla nas zrobił. To nasz człowiek".