Jak pisze "The Guardian" wieżowiec widoczny jest z każdego miejsca w La Paz ponieważ zdecydowanie góruje nad tradycyjną, niską zabudową centrum stolicy Boliwii.

Zwolennicy Moralesa - jak czytamy w "The Guardian" - przekonują, że nowa siedziba prezydenta "symbolizuje nową Boliwię, która zerwała z bolesną kolonialną przeszłością". Jednak dla krytyków Moralesa to przepłacony projekt świadczący o próżności władzy, który ma na celu gloryfikowanie prezydenta.

Oburzenie Boliwijczyków wywołały doniesienia, że na terenie liczącego 1068 metrów kwadratowych prezydenckiego apartamentu w Casa Grande del Pueblo znajduje się jacuzzi, sauna, siłownia i pokój do masażu. O takich luksusach napisała gazeta "Pagina Siete", która dotarła do planów architektonicznych budynku.

Gisela Lopez nie skomentowała tych doniesień, podkreśliła jedynie, że przy budowie siedziby prezydenta nie przekroczono założonego budżetu (wynosił 34 mln dolarów).

Morales rządzi Boliwią od 12 lat. Zapowiedział już, że będzie starał się o prezydenturę również w przyszłorocznych wyborach (gdyby wygrał byłaby to już jego czwarta kadencja).

Dokonując uroczystego otwarcia budynku Morales podkreślał, że Boliwia "pozostawia za sobą pałac z czasów państwa kolonialnego".

- To kolejny kamień milowy, który zawdzięczamy walce boliwijskiego ludu - dodał.

Była siedziba prezydenta, Palacio Quemado, będzie teraz pełnić funkcję muzeum.

Nową siedzibę zbudowano wbrew warunkom zagospodarowania przestrzennego zakazującym budowy tak wysokich budynków w historycznym centrum La Paz.

- To obraza dla naszego kraju. Morales chce się unieśmiertelnić budynkiem, który jest nie tylko nieestetyczny, ale również nieetyczny, ponieważ w Boliwii nie mamy nawet prawa zachorować - mówi politolog Carlos Toranzo nawiązując do złej sytuacji w boliwijskiej służbie zdrowia.

Z kolei lider opozycji, Samuel Doria uważa, że w wieżowcu, zamiast siedziby prezydenta, powinien zostać ulokowany szpital onkologiczny, który jest pilnie potrzebny w jednym z najbiedniejszych krajów Ameryki Południowej.

Morales odpiera zarzuty przekonując, że budowa nowej siedziby pozwoli na oszczędności dzięki temu, że skończą się koszty związane z wynajmem biur dla prezydenckiej administracji.