Reklama

Politycy ostrożnie zmieniają oblicze

Działacze partyjni coraz częściej się do nich zgłaszają, ale bardzo dbają, by nikt się o tym nie dowiedział. Marketingowcy potrafią doradzać nawet kilku ugrupowaniom naraz

Publikacja: 15.11.2007 01:50

Politycy ostrożnie zmieniają oblicze

Foto: Rzeczpospolita

Ludzie od kreowania wizerunku mają ciągle opinię czarnoksiężników, a nie normalnych specjalistów jak np. fryzjerzy – uważa Adam Łaszyn, specjalista od wizerunku politycznego.Łaszyn doradzał podczas przedwyborczej kampanii medialnej Platformie Obywatelskiej i Donaldowi Tuskowi. Podkreśla, że na Zachodzie czymś normalnym jest korzystanie z rad specjalistów nie tylko w okresie przedwyborczym. – W Polsce politycy uznają, że jest to konieczne tylko wtedy, gdy zbliża się kampania. Jego zdaniem jest to pozostałość po PRL, gdy wszelkie działania związane z kreowaniem wizerunku kojarzyły się z Jerzym Urbanem i kłamstwem.

Dlaczego politycy coraz częściej szukają porad specjalistów? – Mamy do czynienia z permanentną kampanią wyborczą. Od 2005 roku odbyły się w Polsce już cztery kampanie, wkrótce będą wybory do Parlamentu Europejskiego – tłumaczy profesor Piotr Pawełczyk z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, który zajmuje się marketingiem politycznym. – Dlatego polscy politycy zaczynają rozumieć, że o wizerunek polityczny muszą dbać także w trakcie kadencji.

Jedna poważna wpadka może zniweczyć całą karierę.

Potwierdza to Maciej Płażyński, który kiedyś współpracował z Erykiem Mistewiczem. – Czy się to komuś podoba, czy nie, to dzisiaj konieczność. Najlepiej widać to po Donaldzie Tusku, nad którego wizerunkiem pracuje z powodzeniem kilku specjalistów – mówi były marszałek. Jednak osób zajmujących się profesjonalnie wizerunkiem polityków jest wciąż kilkanaście, a wśród nich m.in. Eryk Mistewicz, Jarosław Gdański czy Edi Pyrek.

Mają klientów w różnych partiach politycznych i pracują z nimi nawet przez kilka lat. Często równocześnie pracują dla polityków z konkurencyjnych ugrupowań. Jednak dbają, by nikt się nie dowiedział, komu doradzają. – Za żadne skarby nie powiem, dla kogo teraz pracuję – zarzeka się Mistewicz.

Reklama
Reklama

Ta tajemniczość jest konieczna. Bardzo trudno uzyskać pełne zaufanie polityków, a jest to niezbędne, jeżeli projekt zmiany wizerunku ma się powieść. Jednak działaczom wciąż bardzo trudno się przełamać i podjąć współpracę ze specjalistami z zewnątrz. – Wizerunkowcy ciągle przez wielu są postrzegani jako manipulatorzy – mówi Pawełczyk. Nieoficjalnie marketingowcy przyznają, że olbrzymie szkody wyrządził im Piotr Tymochowicz ze swoim „gwiazdorstwem” i opowiadaniem na prawo i lewo, że z każdego może zrobić polityka.

Dlatego partie chętnie wysyłają działaczy na szkolenia za granicę, żeby tam obserwowali kampanie wyborcze – najczęściej do USA. Tak było m.in. w wypadku Michała Kamińskiego i Adama Bielana z PiS czy Sławomira Nowaka z PO. W ten sposób liderzy partyjni mają pod ręką specjalistów od wizerunku (wszyscy doradzali swoim szefom w tegorocznej kampanii) i członków partii w jednej osobie.

Ten model pracy ma poważne wady. – Działacze partyjni nie potrafią często z dystansem patrzeć na kampanie swoich partii, bo są emocjonalnie zaangażowani. Trudno im też egzekwować pewne sprawy od przywódców partyjnych, którzy są ich zwierzchnikami – wyjaśnia Pawełczyk. – A taki specjalista musi często powiedzieć liderowi, że robi coś źle. Dlatego lepiej sprawdzają się doradcy zewnętrzni.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Kaczyński chce zablokować sukces Tuska. Ruch należy do Nawrockiego
Polityka
Jak rumuńscy eksperci wspierali Karola Nawrockiego. Dziennikarskie śledztwo odsłania kulisy
Polityka
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz: Dezerterzy nie zdali egzaminu z demokracji. Idziemy dalej
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama