Sejm zaakceptował wczoraj krytykowane przez opozycję rozwiązanie, jakim jest wprowadzenie do NIK zewnętrznego audytora. Będzie mógł badać “rzetelność, celowość i gospodarność wydatków” NIK.

Według opozycji stwarza to zagrożenie, że firma będzie miała wgląd w akta kontrolne. 

Parlamentarzyści odrzucili za to inne kontrowersyjne poprawki, które – jak informowała “Rz” – w środę rekomendowała im Sejmowa Komisja ds. Kontroli Państwowej.

– Do wielu spraw dla nas kluczowych udało się posłów przekonać – mówi “Rz” Jacek Jezierski, prezes Najwyższej Izby Kontroli. – Chcielibyśmy, aby w Senacie doprecyzowano audyt NIK. Audytor nie powinien nigdy, także pod względem finansowym, sprawdzać i oceniać planowania i realizowania prowadzonych przez NIK kontroli.

Według uchwalonej wczoraj nowelizacji wiceprezesów Izby ma powoływać marszałek Sejmu, ale zawsze na wniosek prezesa NIK (tak jest dzisiaj), tyle że po zasięgnięciu opinii sejmowej komisji. Zrezygnowano z pomysłu, który przewidywał, że jeśli marszałek nie powoła wiceprezesów, to kandydatów będzie mogła zgłosić grupa posłów. Według krytyków groziło to obsadzaniem stanowisk według politycznego klucza.

Wiceprezesów NIK będzie można odwołać, jeśli naruszą rażąco obowiązki (pierwotnie mieli być nieusuwalni).

W komisjach konkursowych nie będzie przedstawicieli marszałka Sejmu. Dyrektorzy będą powoływani na kadencje, ale dopiero od 2013 roku.  

Nowelizacja zakłada też zmianę struktury NIK na: departamenty, delegatury i biura. Dwa dokumenty pokontrolne będą zastąpione jednym. – Robi się rewolucję w firmie, która dobrze funkcjonuje. Zmiana struktury wewnętrznej NIK sprawi, że przez najbliższy rok będzie zajmowała się sama sobą – uważa poseł Arkadiusz Czartoryski z PiS.