W szeregach Platformy dezorientacja. Dziś na posiedzeniu Rady Krajowej partii premier ma uspokajać sytuację. – Nie wiemy, jaki status ma teraz Grzegorz Schetyna i dlaczego właściwie premier pozbył się z kancelarii trzech ministrów – twierdzi polityk z władz PO.
Donald Tusk mówił, że odchodzący z jego kancelarii ministrowie mają wspomóc w klubie Schetynę.
Jednak nieoficjalnie wiadomo, że dwaj: Sławomir Nowak i Paweł Graś, zostali wytypowani do dymisji w ostatniej chwili. Nowak, szef gabinetu politycznego premiera, nie pozostawał w najlepszych relacjach z otoczeniem wicepremiera. Jego dymisja to gest w stronę Schetyny.
Z kolei Graś ma kłopoty z wyjaśnieniem sprawy nieodpłatnego mieszkania w domu należącym do niemieckiego przedsiębiorcy. Sprawę bada prokuratura.
Tylko Rafał Grupiński zamierzał odejść z rządu w geście solidarności z ustępującym wicepremierem.
[srodtytul]Chce pracować ze Schetyną[/srodtytul]
– W sytuacji, gdy Grzegorz Schetyna odchodzi z rządu, by kierować pracą klubu, ja postanowiłem oddać się do dyspozycji premiera – mówi „Rz” Grupiński, ustępujący minister z Kancelarii Premiera. – Niezależnie od tego, jak wyglądałaby koncepcja zmian i kto z kancelarii jeszcze by odchodził.
Dlaczego? – Bo pracuję z Grzegorzem Schetyną od 1982 r. – zaznacza Grupiński.
[wyimek]Premier może zaproponować funkcję Gowinowi, by zjednać sobie konserwatystów [/wyimek]
Pytany o wypuszczony z Kancelarii Premiera do mediów przeciek na temat dymisji Schetyny Grupiński odpowiada: – Rozmowy dotyczące większego przegrupowania w rządzie toczyły się od kilku dni. Ale przecieki nie powinny mieć miejsca.
Wczoraj w partii słychać było głosy rozżalenia ze strony zdymisjonowanych ministrów, po tym, jak jeden z tabloidów pokazał ich zdjęcia niczym z kartoteki przestępców. – Ci z kancelarii płaczą teraz, że zostali wpisani w aferę hazardową, choć odeszli nie z jej powodu – mówi jeden z polityków PO.
Dziś posłowie Platformy mają wybrać Schetynę na nowego szefa klubu. Niewykluczone jednak, że głosowanie zostanie odłożone do przyszłego tygodnia.
Wszystko wskazuje, że w klubie poza wyborem nowego szefa wielkich zmian nie będzie. Obecnie jest jedno wolne stanowisko wiceszefa i, jak „Rz” pisała wczoraj, najpewniejszym kandydatem na nie jest właśnie Grupiński.
Co z pozostałymi dwoma ministrami z KPRM? Jak informowaliśmy, rzecznik rządu Graś ma zasiąść w komisji śledczej, która zostanie powołana do zbadania afery hazardowej. Prawdopodobnie będzie w niej działać także Sławomir Nowak.
[srodtytul]Ludzie od Bieleckiego do Tuska?[/srodtytul]
W Kancelarii Premiera odbywały się wczoraj spotkania z politykami z władz partii. Premier szuka kandydatów na wolne stanowiska ministerialne.
Niektórzy politycy spodziewają się, że taką propozycję może otrzymać Jarosław Gowin, bo premier chce uczynić gest w stronę konserwatywnego skrzydła PO.
Nieoficjalnie jednak w partii przyznają, że premier, kompletując współpracowników, będzie chciał postawić na osoby spoza Klubu PO.
– W obsadzie stanowisk będzie mu na pewno pomagał Jan Krzysztof Bielecki, były premier i przyjaciel Tuska, oraz Krzysztof Kilian, były polityk Kongresu Liberalno-Demokratycznego, do którego Tusk należał – mówi jeden z polityków.
[ramka][srodtytul]Polityk PSL może pokierować nową komisją śledczą[/srodtytul]
Na następnym posiedzeniu Sejm zajmie się wnioskami o powołanie komisji śledczej do zbadania afery hazardowej.
Na Wiejskiej już teraz rozpoczynają się rozmowy o tym, kto zostanie jej przewodniczącym. Nieoficjalnie wiadomo, że tą funkcją jest zainteresowany koalicjant Platformy – PSL.
Wygląda jednak na to, że PO nie będzie chciała z niej zrezygnować. – Szefem komisji zostanie najlepszy kandydat, a w PO na pewno można takich znaleźć – mówi „Rz” Waldy Dzikowski, wiceszef Klubu PO.
Z PiS do komisji mogą trafić Zbigniew Wassermann i Beata Kempa. Z Lewicy zaś – Bartosz Arłukowicz. Na razie projekty uchwał w sprawie powołania komisji złożyły kluby PiS i Lewica. Swój wniosek planuje też złożyć Klub PO.
PiS domaga się, by Platforma zrezygnowała z jednego z trzech miejsc, które zgodnie z parytetem przysługują jej w komisji. Partia Kaczyńskiego chce także, by komisja liczyła dziewięciu członków, Lewica proponuje siedmiu.
—dok[/ramka]
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=d.kolakowska@rp.pl]d.kolakowska@rp.pl[/mail]