- Mija pięć tygodni niepokoju i stresu spowodowanego zamknięciem rządu i brakiem wypłat - powiedział adm. Karl L. Schultz w nagraniu umieszczonym na Twitterze, w którym zwraca się do funkcjonariuszy straży przybrzeżnej.
- Jako członkowie sił zbrojnych nie powinniście być obarczani tym ciężarem - dodaje.
Adm. Schultz podkreśla, że dowództwo straży przybrzeżnej "podziwia nieustanne poświęcenie obowiązkom przez funkcjonariuszy" i "odporność okazywaną przez nich i ich rodziny" na zaistniałą sytuację.
Dodaje też, że na duchu podnosi go "wsparcie okazywane funkcjonariuszom przez lokalne społeczności".
- Ale ostatecznie uważam, że to nieakceptowalne, aby straż przybrzeżna musiała polegać na bankach żywności i darowiznach, aby jej funkcjonariusze mogli przetrwać kolejny dzień - dodał adm. Schultz.
15 stycznia - jak poinformował Schultz - funkcjonariusze straży przybrzeżnej po raz pierwszy w historii USA nie otrzymali wypłat w związku z zamknięciem rządu. Wypłat nie dostają też cywile pracujący w straży przybrzeżnej (to ok. 8 tysięcy osób).
Adm. Schultz zapewnił, że on i stojąca na czele Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego Kirstjen Nielsen będą "nadal szukać rozwiązań".
Rekordowo długie zamknięcie rządu w USA jest efektem impasu między prezydentem Donaldem Trumpem a zdominowaną przez Demokratów Izbą Reprezentantów Kongresu. Demokraci nie chcą przekazać Trumpowi ponad 5 mld dolarów na budowę muru na granicy USA z Meksykiem - i w efekcie od pięciu tygodni nie przyjęto uchwał przekazujących środki na dalsze funkcjonowanie administracji.