Robert Węgrzyn jest już ostatecznie poza Platformą - krajowy sąd koleżeński PO podtrzymał decyzję o wykluczeniu go z partii. Poszło o wypowiedzi Węgrzyna na temat homoseksualistów - sąd uznał, że Węgrzyn działa na szkodę PO.

Decyzja sądu partyjnego jest ostateczna. Węgrzyn, który zabiegał o wpisanie go na listy wyborcze PO zapowiada jednak, że i tak wystartuje w jesiennych wyborach. Nie zdradził, z jakiego komitetu ani czy chce zostać posłem czy senatorem.

- Stanę przed trybunałem wyborców, oni ocenią, czy moja wypowiedź zdyskwalifikowała mnie z życia publicznego. Jestem człowiekiem upartym, wyrzucają mnie drzwiami, a ja wracam oknem. Jestem przekonany, że będzie dla mnie miejsce w przyszłym parlamencie - powiedział Węgrzyn.

Oświadczył jednocześnie, że w kwestiach światopoglądowych jest "niereformowalny". Ocenił też, że "poprawność polityczna to pięta achillesowa polskiego parlamentaryzmu".

Przewodnicząca sądu Katarzyna Matusik-Lipiec poinformowała, że sąd uznał, iż publiczne wypowiedzi posła Węgrzyna "godzą w dobre imię PO". Jak dodała, Węgrzyn "szantażował władze krajowe PO, sugerując, że decyzja o tym, czy znajdzie się na listach PO, miałaby zależeć od lobby homoseksualnego w Platformie". - PO nie jest partią, która zajmuje się preferencjami seksualnymi swoich członków - oświadczyła Matusik-Lipiec.

Decyzję o wykluczeniu Węgrzyna z partii podjął w marcu opolski sąd partyjny PO, po tym, jak w TVN24 pokazano Węgrzyna, który odpowiadając na pytanie dotyczące legalizacji związków homoseksualnych, powiedział: "Z gejami to dajmy sobie spokój, ale z lesbijkami, to chętnie bym popatrzył". Dodał: "Natura ludzka i człowiek jest tak skonstruowany, że powinien żyć w związku partnerskim zgodnie z naturą właśnie, to jest pogwałcenie praw natury". Dopytywany o tych, którzy "chcą inaczej", odparł: "To jest jego problem, ale niech się z tym nie obnosi".

Później Węgrzyn mówił, że jeśli zarząd krajowy nie umieści go na liście wyborczej partii, będzie to oznaczać, iż środowiska homoseksualne mają w niej "większe wpływy".

Matusik-Lipiec podkreśliła, że Węgrzyn udowodnił w ten sposób, iż jego wypowiedzi nie miały charakteru przypadkowego, a wręcz ulegały zaostrzeniu.

- Poprawność polityczna to mnie przeraża. Poprawność polityczna w wypowiedziach parlamentarzystów. Bo rozmawiam ze swoimi koleżankami i kolegami. I co innego mówi się w rozmowach prywatnych, a co innego do kamery - komentował Węgrzyn.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Jak dodał, ma nadzieję, że "standardy dzisiaj nałożone tak wysoko" oraz "kaganiec nałożony na poprawność wypowiedzi" będą obowiązywać wszystkich, w tym szefów regionów. - Nie będę przytaczał wypowiedzi swojego szefa regionu, wirtuoza, jeśli chodzi o język polski - ironizował Węgrzyn, mówiąc o skonfliktowanym z nim szefie opolskiej PO Leszku Korzeniowskim.

- Trudno mi się z tym pogodzić, że dzisiaj jednym wolno więcej, a innym mniej albo dużo mniej. Jednym było wolno więcej i uchodzili za tzw. święte krowy, a drugim nie wolno troszkę więcej - mówił Węgrzyn.

Jak przyznał, w swoim - jak to nazwał - "głupim żarcie" dotknął bardzo wrażliwego obszaru. "Przepraszać już nie będę, bo wielokrotnie za to przepraszałem" - oświadczył były już poseł PO.

Węgrzyn chce jeszcze zapoznać się z uzasadnieniem decyzji sądu koleżeńskiego. - Jeżeli wyleciałem za kwestie światopoglądowe, których nie zmienię, jestem niereformowalny w kwestiach pryncypialnych, światopoglądowych, to mogę nadstawić drugi policzek, mogą mnie za to publicznie rozstrzelać - oświadczył Węgrzyn.

Dodał też, że jest mu przykro, bo w piątek otrzymał list podpisany przez Donalda Tuska. - (W liście - red.) zwraca się do mnie "Drogi Robercie, zapraszam cię na konwencję do Gdańska". Kończy ten list słowami "będę tam na ciebie czekał". Panie premierze, niech pan mi wybaczy, ale nie mogę z tego zaproszenia w chwili obecnej skorzystać - powiedział Węgrzyn.

- List został skierowany do wszystkich członków Platformy, których jest 50 tysięcy - skomentował sekretarz generalny partii Andrzej Wyrobiec. W liście premier zaprasza na czerwcową ogólnopolską konwencję PO do Gdańska. - Chcemy być razem bez pochodni i marszów, nikogo nie będziemy nawoływać do przebudzenia, nie będziemy do nikogo krzyczeć "precz", ale będziemy wołać "chodźcie z nami" - czytamy w udostępnionym liście.

Węgrzyn poinformował dziennikarzy, że w najbliższym czasie złoży rezygnację z członkostwa w klubie PO, a także zrezygnuje z zasiadania w sejmowej komisji śledczej ds. nacisków.