– Dopiero teraz mogliśmy zebrać podpisy pod wnioskiem, bo nasi posłowie przyjechali na szkolenia – tłumaczył w Radiu TOK FM Janusz Palikot.
Według niego to, że krzyż wisi w sali plenarnej, jest sprzeczne z art. 25 konstytucji, który stanowi, że władze publiczne zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych.
Wnioskodawcy zwracają też uwagę, że krzyż w sali obrad Sejmu umieszczono w sposób „sprzeczny z prawem". Zapowiadają, że jeżeli obecny marszałek Sejmu nie podejmie działań w tej sprawie, to złożą wniosek do jego następcy.
– W okolicach grudnia powinniśmy już mieć decyzję całego Sejmu – mówił Palikot.
Lider ruchu doskonale wie, że większość posłów nie zgodzi się na usunięcie krzyża z Sejmu. Jak wynika z dotychczasowych zapowiedzi, tylko Klub SLD może poprzeć ten pomysł. W takiej sytuacji posłowie Ruchu Palikota wystąpią do Trybunału Konstytucyjnego, a jeżeli tam nie uzyskają korzystnego dla siebie werdyktu, chcą się odwołać do instytucji europejskich.
Jezuita ks. Krzysztof Mądel uważa, że idea kompletnie pustej ściany w Sejmie to pogląd anachroniczny. – I taki jest też gest Palikota – ocenia. – Czasy ścierania się wielkich ideologii z okresu oświecenia minęły. Chodzi raczej o współpracę wartości.
Ks. Robert Nęcek, rzecznik kurii metropolitalnej w Krakowie, inaczej podchodzi do sprawy. – Wniosek Ruchu Palikota nie ma szans na poparcie większości sejmowej. Ale to żadne pocieszenie, bo rodzi się pytanie, dlaczego w ogóle został złożony – mówi.
Jego zdaniem już sam wynik wyborczy Ruchu Palikota powinien być zimnym prysznicem dla Kościoła w Polsce, bo to ugrupowanie weszło do Sejmu z hasłami antykościelnymi, a nawet antychrześcijańskimi. – To powinno zmusić do myślenia, zachęcić Kościół do skupienia się na pracy od podstaw – podkreśla ks. Nęcek.