Reklama

Kreml stawia na militaryzację

Trudna sytuacja gospodarcza nie przeszkadza Moskwie w przeznaczaniu kolejnych miliardów na rozwój sił zbrojnych.

Aktualizacja: 07.08.2015 18:08 Publikacja: 06.08.2015 21:09

Kreml stawia na militaryzację

Foto: Fotorzepa, Michał Kozak

Brytyjski dziennik „The Times" donosi, że Rosja przeprowadza bardzo kosztowną reorganizację armii. Chodzi o utworzenie nowego rodzaju rosyjskich sił zbrojnych – wojsk powietrzno-kosmiczncych, które oficjalnie rozpoczęły swoje działania 1 sierpnia, zgodnie z dekretem prezydenta Władimira Putina.

W tym celu minister obrony Siergiej Szojgu polecił połączyć lotnictwo, obronę przeciwrakietową i przeciwlotniczą, a także siły kosmiczne. Do tego zostały utworzone sztab wojsk powietrzno-kosmicznych oraz stanowisko głównodowodzącego nowego rodzaju sił zbrojnych.

Wojska te mają zostać wyposażone m.in. w nowe systemy rakietowe typu ziemia–powietrze S-400, które mogą zestrzeliwać rakiety balistyczne oraz samoloty na odległości nawet 400 kilometrów. Według brytyjskiego dziennika całe przedsięwzięcie ma kosztować aż 60 mld dolarów (około 228 mld zł). Z kolei Moskwa tłumaczy reorganizację armii tym, że „istnieje zagrożenie ataków rakietowych ze strony NATO".

– Na rosyjskich wojskowych zrobiły wrażenie wojny, które USA prowadziły w Iraku, Afganistanie oraz Jugosławii. We wszystkich tych przypadkach satelity najpierw namierzały cele, a później artyleria oraz lotnictwo bombardowały je, dopóki przeciwnik nie został obezwładniony – mówi „Rz" Aleksandr Golc, jeden z kluczowych rosyjskich analityków wojskowych.

– Nie sądzę, by Rosji obecnie zagrażały jakiekolwiek ataki ze strony krajów NATO. Jednak w warunkach zimnej wojny każda ze stron szacuje wszystkie możliwości przeciwnika – konkluduje.

Władze na Kremlu ciągle zapewniają swoich obywateli, że armia jest w stanie obronić ich przed ewentualnymi atakami zarówno z kosmosu, jak i z powietrza. Wszystko wskazuje na to, że Rosjanie nie tylko w to wierzą, ale i popierają rozwój swojej armii nawet kosztem własnego dobrobytu. Według najnowszych badań, przeprowadzonych przez niezależny ośrodek socjologiczny Centrum Lewady, ponad połowa Rosjan akceptuje wielomiliardowe wydatki na armię, nawet jeżeli będą one uderzały w rosyjską gospodarkę.

– Nasi rządzący prowadzą świadomą politykę militaryzacji rosyjskiego społeczeństwa. Oficjalnie tłumaczy się to rozmaitymi zagrożeniami, ale mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że w ten sposób przekształcamy się w zamknięte, odizolowane społeczeństwo – mówi „Rz" Siergiej Mitrochin, lider rosyjskiej opozycyjnej partii Jabłoko. – Władimir Putin stawia na konfrontację z Zachodem i nie zamierza rezygnować z tego kursu – dodaje.

Reklama
Reklama

Interesujące jest to, że Ministerstwo Obrony Rosji jest jedynym resortem, którego nie dotknęły cięcia budżetowe związane z trudną sytuacją gospodarczą kraju. Nawet deputowani Dumy zgodzili się na obcięcie swojej pensji o 10 proc.

– Do utrzymania władzy Putinowi nie jest potrzebna ani edukacja, ani medycyna. Potrzebne są struktury siłowe oraz armia, która będzie mocnym zapleczem jego reżimu – mówi Mitrochin.

Polityka
Ziobro i Romanowski wrócą do Polski? Twarda deklaracja lidera węgierskiej opozycji
Polityka
W Korei Północnej powstała ulica dla rodzin żołnierzy poległych w walce z Ukraińcami
Polityka
Krucha republikańska większość w amerykańskim Kongresie
Polityka
Do czego zobowiązały się państwa członkowskie Rady Pokoju? Jest nowy wpis Donalda Trumpa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama