- To jednocześnie nasze marzenie i nasza nadzieja - mówił Soren Espersen w wywiadzie wyemitowanym przez duńską telewizję.
Espersen wyraził nadzieję, że poparcie dla takiego rozwiązania wyrażą przedstawiciele duńskiej mniejszości w spornym rejonie. - To musi być również ich idea, jeśli byłoby inaczej, to znaczy, że ja nic nie rozumiem - mówił.
- Oczywiście nie spodziewam się wojny o pogranicze. Nie chcę tego - zaznaczył Espersen.
Kiedy wypowiedzi polityka podchwyciły niemieckie media, zaczął się on z nich wycofywać twierdząc, że nie mówił poważnie.
W wywiadzie o którym mowa Espersen twierdził, że Dania straciła szansę, by odzyskać kontrolę nad całym regionem Szlezwik po II wojnie światowej.
- Wystarczyło ruszyć palcem. Anglicy i Francuzi byli gotowi się na to zgodzić, ponieważ chcieli rozbić Niemcy. Ale Duńczycy powiedzieli "nie".
Od XI wieku do czasów wojen napoleońskich rzeka Eider wyznaczała południową granicę Danii. Teraz rzeka znajduje się ok. 60 km na południe od duńskiej granicy.
Na mocy Traktatu Wersalskiego po zakończeniu I wojny światowej na terenie Szlezwiku przeprowadzono referenda, które miały zdecydować o losie regionu. Wtedy ukształtowała się obecna granica. Espersen mówił jednak w wywiadzie telewizyjnym, że nie wierzy, iż jest to ostateczny kształt granicy. - Nie ma nic stałego w historii. Byłoby czymś zupełnie nowym, gdyby granice krajów pozostały niezmienione - ocenił polityk.