- Chcę, aby w sprawie Konstytucji Rzeczypospolitej odbyło się w naszym kraju w przyszłym roku, roku 100-lecia niepodległości, referendum - powiedział na pl. Zamkowym prezydent Andrzej Duda podczas uroczystości w 226. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja. Prezydent podkreślił, że wierzy, iż to przedsięwzięcie uda się przeprowadzić ponad podziałami. - Jako prezydent chcę razem z moimi rodakami to przedsięwzięcie przeprowadzić. Chcę, żeby w tej sprawie, w sprawie Konstytucji Rzeczypospolitej odbyło się w naszym kraju w przyszłym roku, roku 100-lecia niepodległości, referendum. Chcę, abyśmy w tej sprawie odbyli poważną debatę - powiedział Duda.

Tymczasem Kalisz zarzucił prezydentowi, że ten przyczynia się do tego, iż obecna konstytucja w części nie obowiązuje. - Poprzez anihilację TK i poprzez brak gwarancji praw obywatelskich - wyjaśnił.

Kalisz zwrócił też uwagę, że nie jest jasne czy prezydentowi Dudzie chodzi o referendum zatwierdzające zmianę konstytucji - przewidziane w artykule 226 ustawy zasadniczej, czy referendum o którym mowa w art. 125 konstytucji, które można organizować "w ważnych sprawach".

- Oczekiwałbym, by prezydent uściślił jakie ma poglądy, bo dysonans w jego słowach jest dla mnie wyraźny, a nawet daje świadectwo tego, że prezydent nie ma żadnych poglądów na ten temat - podsumował Kalisz.

Były lider SLD stwierdził również, że debata ws. konstytucji byłaby wskazana, ale "musi to być debata równych sobie partnerów". - Przez półtora roku rządów prezydenta Andrzeja Dudy i PiS-u mamy debatę polegającą na tym, że to co oni sobie wymyślą - to później uchwalają, niezależnie od tego co kto powie - ocenił.

Według Kalisza najważniejsze jest, by władza "stosowała konstytucję z 1997 roku".

Pytany o ewentualny konsensus w sprawie zmiany konstytucji w obecnym parlamencie (do zmiany ustawy zasadniczej potrzebna jest większość 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz Senat bezwzględną większością głosów), Kalisz odparł, że nie byłoby to możliwe. - W parlamencie toczy się obecnie wojna agrarna - i nie dotyczy to rolnictwa, tylko tego kto kogo (przyciśnie) do ziemi - stwierdził. Zdaniem Kalisza w Sejmie nie ma obecnie warunków do debaty.