Wyobraźcie sobie Państwo taką sytuację: rząd składa projekt ustawy, która ma służyć walce z fake newsami. W czasie zbliżającej się kampanii wyborczej kandydaci będą mogli w specjalnym trybie zgłaszać pojawiające się w sieci, a ich zdaniem fałszywe, informacje na swój temat do sądu, który będzie mógł zmusić dostawcę internetu do blokowania tych treści. Za rozpowszechnianie fałszywych informacji grozić będzie kara roku pozbawienia wolności oraz grzywna w wysokości niemal 70 tys. zł. Opozycja projekt oprotestowuje, mówiąc, że może się stać narzędziem cenzury w czasie kampanii wyborczej i służyć ograniczeniu wolności słowa. Partia rządząca niewiele sobie z tego robi i przegłosowuje ustawę przy oburzeniu Unii Europejskiej.