Od razu zastrzegam, że przez nacisk rozumiem próbę zmuszenia pilotów do wylądowania wbrew ich woli. Oczywiście, wiem, że pojęcie „nacisk” można rozciągnąć bardzo daleko, czego dowodem wypowiedzi Edmunda Klicha. Dziennikarka „Rzeczpospolitej” zapytała go, czy za nacisk na pilotów można uznać obecność w kabinie generała Błasika, szefa Sił Powietrznych. Klich odpowiedział pytaniem na pytanie: „Jak pani pisze tekst na komputerze, a z tyłu ktoś stoi, to się pani nie stresuje? Bo ja się stresuję”. Świetny argument. Posługując się nim, powinno się na przykład zlikwidować wszystkie egzaminy na prawo jazdy, kiedy to kandydat na kierowcę ma obok siebie kontrolującego go i oceniającego egzaminatora. Z faktu, że pilot musi lądować przy swoim dowódcy, może wynikać zarówno to, że się bardziej denerwuje, jak i to, że się bardziej stara.