Lech Jeziorny i Paweł Rey, którzy byli prototypami bohaterów „Układu zamkniętego", podobnie jak dziesiątki innych współtwórców polskiego sukcesu gospodarczego lat 90., nie wyrośli z jałowego korzenia ekonomii realnego socjalizmu. W schyłkowym okresie PRL, pod koniec lat 80. uczestniczyli w skromnym wówczas, ale nabierającym siły nurcie odrodzeniowym polskiego kapitalizmu.
To zjawisko wciąż niedostatecznie opisane. Do dziś w cieniu sztandarów podziemnej „Solidarności", NZS, KOR i KPN, ale jakże ważne wówczas dla nadchodzącej wolnej Polski. Niewielu było w tamtym czasie propagatorów wolnego rynku. Robotnicza „Solidarność" nie odżegnywała się od socjalizmu. Światła opozycja, z „Tygodnikiem Powszechnym" na czele, szukała trzeciej drogi. Marksistowskie schematy, w których po kapitalizmie zawsze nadchodzi socjalizm, były intelektualnie tak dominujące, że przywoływanie myśli Hayeka, Friedmana czy Misesa zakrawało na tępy reakcjonizm.