Andrzej Duda, będziesz siedział!” brzmi jedno z popularnych haseł społecznych protestów przeciwko demolowaniu polskiego państwa przez przedstawicieli rządów PiS z Andrzejem Dudą na czele. Niezależnie jednak od tego, kto aktualnie jest u sterów władzy, niemal wszystkie środowiska polityczne choć raz przestrzegły swych przeciwników przed grożącą im odpowiedzialnością przed Trybunałem Stanu. Zapowiedź odpowiedzialności rozbrzmiewa przy każdej zmianie władzy, stanowiąc swoisty rytuał przejścia w polskiej polityce. Zapowiedź rozliczenia za występki i waga moralnego potępienia niewątpliwie brzmią zgrabnie i powinny wywoływać trwogę. Tyle że agresywna retoryka ma się nijak do dorobku orzeczniczego Trybunału, bo od 1989 r. odgrywa on rolę niemal dekoracyjną, a nie realnego instrumentu pociągania do odpowiedzialności politycznej.