Doszliśmy do momentu, kiedy każda propozycja pokojowa dla Gazy wydaje się utopijna. Każda budzi wątpliwości i prowokuje głównie do stawiania znaków zapytania. Dlaczego? Dlatego, że Gaza to morze ruin, nieszczęścia i wzajemnych pretensji. Trudno mieć wątpliwości, że liderzy Hamasu mają krew na rękach. I to głównie krew członków własnego narodu. Gdyby nie ich bezmyślna nienawiść do Żydów, gdyby nie tysiące prowadzonych przez lata prowokacji, zamachów, akcji zbrojnych, gdyby nie zbrodnicza edukacja do wojny całych pokoleń Palestyńczyków, gdyby na koniec nie brutalny atak z 7 października 2024 r., po stronie Izraela nie doszłoby do aż takiej radykalizacji. W tym sensie za tragiczne status quo muszą winić siebie, a naród palestyński musi zrozumieć, że bez rozbrojenia i eliminacji z bieżącej polityki Hamasu niemożliwa jest żadna dalekosiężna perspektywa współżycia obu narodów.