W teorii, podobnie jak tygodnik „Presbiterian", także głęboko religijny prezydent sądził, że uniknięcie udziału w wojnie jest zobowiązaniem moralnym. Dziennikarzowi „New York Timesa" tłumaczył w grudniu 1914 roku, że jedyną szansą dla świata jest odrzucenie filozofii i triumfu, i kary. Wierzył w neutralność, ale i w to, że Stany znajdą sposób, aby zaszczepić swój punkt widzenia Europie – poprzez mediację. Sądził również, zaczynał sądzić, że potworny konflikt jest okazją do zbudowania nowego ładu, w którym atak i podbój nie będą narzędziem dyplomacji, małe narody otrzymają takie prawa jak duże, a sprawiedliwości podejmie się strzec międzynarodowa organizacja.