Prezydent Karol Nawrocki zawetował niedawno m.in. ustawę wdrażającą unijne rozporządzenie o usługach cyfrowych (DSA), powołując się przy tym na troskę o zachowanie wolności słowa w internecie. Prezydenta zaniepokoiło, że organy władzy mogą zyskać zbyt duży wpływ na to, co pojawi się w sieci – to z kolei skojarzyło mu się z Ministerstwem Prawdy z „Roku 1984” George’a Orwella.
Tymczasem poważne pytania dotyczące wolności we współczesnym świecie cyfrowym pojawiają się po drugiej stronie równania – czyli po stronie dostawców usług internetowych, a konkretnie po stronie GAFAM, czyli cyfrowej „Wielkiej Piątki” (GAFAM to akronim od nazwy pięciu największych amerykańskich firm technologicznych – Google'a, Amazona, Facebooka, Apple'a i Microsoftu). Prof. Shoshana Zuboff, autorka książki „Wiek kapitalizmu inwigilacji” przekonuje, że w internecie żyjemy obecnie w czymś w rodzaju inwigilacyjnego więzienia, w którym tzw. Big Techy nie tylko śledzą każdy nasz ruch, ale przede wszystkim uważnie go analizują, zdobywając na nasz temat wiedzę, jakiej nigdy nie zgodziliśmy się im ujawnić. Dzięki analizie behawioralnej naszych zachowań, prowadzonej przez sztuczną inteligencję (ale nie generatywną, znaną nam z chatbotów takich jak ChatGPT czy Gemini, ale predykcyjną) są w stanie przewidzieć nasze przyszłe zachowania, a nawet na nie wpływać.