Jeszcze w latach 30. XIX wieku pisał Alexis de Tocqueville w swym pomnikowym dziele „O demokracji w Ameryce”: „Wszystko dookoła znajduje się w ciągłym ruchu: tutaj mieszkańcy jakiejś dzielnicy zebrali się, by radzić nad kwestią budowy kościoła, tam odbywają się wybory jakiegoś delegata, dalej deputowani z całego hrabstwa zjeżdżają się pośpiesznie do miasta, by rozważyć pewne ulepszenia, ówdzie miejscowi rolnicy porzucają swe pola, by omówić projekt drogi lub szkoły. Jedni obywatele zbierają się tylko po to, by oświadczyć, że nie zgadzają się na jakieś posunięcia rządu, inni zaś po to, by ogłosić, że ich zdaniem ludzie aktualnie stojący u steru są ojcami narodu. A jeszcze inni, którzy, uważając pijaństwo za źródło wszelkiego zła, uroczyście zobowiązują się do dawania przykładu wstrzemięźliwości”.