Reklama

Kataryna: Kaczyński chce wygrać w szachy 5D, ale Braun spektakularnie go ogrywa

Jarosław Kaczyński: „Człowiek, który wszedł już na to pole negacjonizmu w stosunku do Holokaustu, to jest człowiek, który jest w ogóle poza jakąkolwiek możliwością uczestniczenia i w Polsce – mam przynajmniej taką nadzieję – i w cywilizowanym świecie w polityce. I my to doskonale wiemy. Natomiast z całą pewnością chcielibyśmy przejąć pewną część jego zdezorientowanych wyborców. To jest oczywiste, walczy się o wyborców i walczy się różnymi metodami”.
Grzegorz Braun

Grzegorz Braun

Foto: PAP/Paweł Supernak

Kiedy Jarosław Kaczyński opracowuje strategię ogrania Grzegorza Brauna w szachy 5D, w której to odbiera Braunowi zdezorientowanych wyborców, by po wygranych wyborach rządzić samodzielnie lub – w najgorszym razie – z przystawkami tak słabymi, że można będzie je zmarginalizować jak kiedyś Samoobronę i Ligę Polskich Rodzin, Grzegorz Braun gra z nim w grę o dużo prostszych zasadach i spektakularnie go ogrywa.

Nie wiem, kogo prezes miał na myśli, mówiąc „my” o swoich partyjnych kolegach uważających, że Braun jest „poza jakąkolwiek możliwością uczestniczenia w cywilizowanym świecie w polityce”, ale ktoś mu powinien wydrukować internet, gdzie pełno jest brunatnych hołdów składanych Braunowi przez najbliższych współpracowników Kaczyńskiego. Hołdów, trzeba dodać, składanych na ochotnika. „Wolę Grzegorza Brauna niż Donalda Tuska” – zaczął Jacek Sasin, a potem już poszło samo. Dość ciepło o Braunie wypowiedział się Przemysław Czarnek, któremu co prawda trochę przeszkadza ekspresja Brauna, ale z wieloma jego poglądami się zgadza, z ostrożności nie precyzuje jednak, z którymi. Historyk i były minister edukacji bardzo specyficznie też krytykuje antysemickie wyskoki Grzegorza Brauna, takie jak negowanie istnienia komór gazowych w Auschwitz. „Mówienie o tym, że komory gazowe w Auschwitz-Birkenau to jest fejk, jest po prostu głupotą antypolską, zważywszy na geopolitykę” – można odnieść wrażenie, że dla byłego ministra edukacji większym problemem w pisaniu historii Holokaustu na nowo jest odbiór wypowiedzi Brauna w Waszyngtonie, niż fakt, że jest to zwykłe kłamstwo obliczone na karmienie antysemickiego wyborcy. Współpracę z Grzegorzem Braunem wyobraża sobie też Mateusz Morawiecki. „Wyobrażam sobie współpracę niemal z każdym. Owszem, również wyobrażam sobie współpracę z tą partią po to, żeby odsunąć od władzy ten zły rząd Donalda Tuska” – deklarował jeszcze w czerwcu były premier, który bardzo chciałby zostać też przyszłym premierem, niechby i z Braunem w rządzie. Żeby dobrze zrozumieć kontekst umizgów czołowych polityków PiS do Grzegorza Brauna, trzeba pamiętać, że są to umizgi przez niego nieoczekiwane i bynajmniej nieodwzajemniane, bowiem Braun ma ich wszystkich w głębokiej pogardzie i wielokrotnie dawał temu wyraz, nazywając Morawieckiego „totalniakiem i zbrodniarzem”, który ma na koncie więcej ofiar niż Jaruzelski z Kiszczakiem, a cały PiS – „zorganizowaną grupę przestępczą”. Przymilający się dzisiaj do niego politycy na ochotnika składają brunatny hołd komuś, kto nimi gardzi. Komuś, kim sami gardzili jeszcze rok temu.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama