Reklama

Jan Maciejewski: Eposy i opusy

Osobowość wykonawcy jest przedmiotem muzyki dużo bardziej niż uszy słuchaczy, które chłoną zmianę, ruch jaki dokonuje się w zasiadającym przy fortepianie.
Jan Maciejewski: Eposy i opusy

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

Są pośrednikami. I naprawdę nie próbuję ich w ten sposób obrazić, chociaż wiem, że to słowo nie brzmi najlepiej. Wywołuje skojarzenia z obwoźnym handlem, ewentualnie – procederem przemytu. A mimo to nie potrafię znaleźć lepszego. Jest pewne dobro, które pozostaje tak odległe, że aż niedostępne. I jesteśmy my, konsumpcją tego dobra zainteresowani. Muszą być więc i oni: wykonawcy, pośrednicy.

Jak w przypadku każdej grupy ludzi dążących do perfekcji, poddających swoje życie, ciało i umysł sztywnemu rygorowi ćwiczeń i ascezy, nasuwają skojarzenie ze średniowiecznymi mnichami. Tamci także byli jedną stopą wśród nas, drugą – zupełnie Gdzie Indziej. Stanowili kastę pośredników doskonałości, wcielających tu na ziemi ideał życia anielskiego. Ponosili tego wszystkie koszty, ale cieszyli się też porównywalnym z dzisiejszymi gwiazdami sportu czy show-biznesu społecznym prestiżem. Każda epoka ma swoje gwiazdy – pośredników między ziemią i niebem. Zmienia się tylko niebo, obiekt wzdychań i tęsknot.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama