Reklama

Polskie zderzenie ze Wschodem. Koncert Maksa Korża to dzwonek alarmowy

Migrantów ze Wschodu jest już nad Wisłą wystarczająco dużo i są tutaj wystarczająco długo, by wytworzyła się cała alternatywna rzeczywistość ich świata wewnątrz Polski. Warszawski koncert rapera Maksa Korża pokazał skalę tego zjawiska.
Polskie zderzenie ze Wschodem. Koncert Maksa Korża to dzwonek alarmowy

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

Ponad 60 deportowanych, ponad 100 zatrzymanych, kilka osób rannych, a do tego organizacja nielegalnego zgromadzenia na kilka tysięcy osób oraz skandal wywołany pokazaniem flagi UPA przez jednego z fanów. To bilans przyjazdu Maksa Korża do Warszawy. Dla Polaków kompletnie nieznany artysta ściągnął do polskiej stolicy kilkadziesiąt tysięcy swoich fanów z kilkunastu krajów. Bilety wyprzedały się w tydzień, a widownię stanowili nie tylko migranci z Europy Wschodniej, którzy mieszkają na co dzień w Polsce, ale także całe zorganizowane grupy, które przyjechały specjalnie na występ swojego idola. Byli wśród nich Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie, ale także Mołdawianie, Kazachowie, jak i przedstawiciele wielu innych nacji z obszaru dawnego ZSRR. Maks Korż jest bowiem fenomenem i kimś znacznie więcej niż muzykiem – stoi za nim cała subkultura.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama