Reklama

„Władca Pierścieni: Wojna Rohirrimów”: Włócznie w ruch, tarcze w drzazgi

Powrót do stworzonej przez Petera Jacksona wersji świata „Władcy Pierścieni”, tym razem w wydaniu animowanym, jest rozczarowaniem.
„Władca Pierścieni: Wojna Rohirrimów”: Włócznie w ruch, tarcze w drzazgi

Foto: mat.pras.

Od czasu uzyskania w latach 90. praw do adaptacji Tolkienowskiego uniwersum New Line Cinema musi dokonywać okresowych płatności na rzecz firmy Zaentz Co., by je utrzymać. Co więcej, musi też co jakiś czas wprowadzić na wielkie ekrany nową produkcję. „Władca Pierścieni: Wojna Rohirrimów” jest właśnie takim projektem – owocem konieczności, spełnieniem warunku, dzięki któremu studio Warner Bros nadal może współprodukować filmy osadzone w świecie Tolkiena. Ci, którzy łudzili się, że specyficzny charakter dzieła Kenji Kamiyamy nie ma znaczenia, bo przecież producenci i studio nie pozwolą zbrukać ikonicznego, kultowego statusu serii adaptacji prozy J.R.R. Tolkiena, które powstały pod szyldem WB, srogo się rozczarują.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Ostatnia szansa na dostęp do NYT w rocznej subskrypcji RP.PL!

Skorzystaj z ostatnich kodów dostępu do The New York Times w ramach dowolnej rocznej subskrypcji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji z kraju i świata.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL, PRO.RP.PL oraz e-Prenumeraty „Rzeczpospolita" w pakiecie z The New York Times na 12 miesięcy.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama