Zaskoczyło pana zainteresowanie historią zabójstwa na Uniwersytecie Warszawskim?
Niestety, można się było spodziewać, że tak dramatyczne zdarzenie przyciągnie uwagę mediów. Tego typu sprawy poruszają opinię publiczną, zwłaszcza gdy dochodzi do nich w miejscach kojarzonych z bezpieczeństwem, jak kampus uniwersytetu. W tym przypadku zainteresowanie było intensywne, ale krótkotrwałe, co nie jest rzadkością, gdy sprawca zostaje szybko zatrzymany. Widać to choćby na przykładzie historii Kajetana Poznańskiego, gdzie sprawa była dłużej obecna w mediach właśnie dlatego, że towarzyszyła jej długotrwała niepewność i spektakularna ucieczka.