Reklama

Piotr Ikonowicz: Szaraczkiem nikt się nie przejmie

Politycy uważają, że odkryli kamień filozoficzny wiecznej popularności – trzeba pokazać kogoś do kopnięcia - mówi Piotr Ikonowicz, polityk i działacz społeczny.
Piotr Ikonowicz w areszcie śledczym Warszawa-Grochów, listopad 2013 r.

Piotr Ikonowicz w areszcie śledczym Warszawa-Grochów, listopad 2013 r.

Foto: MARIUSZ GRZELAK/SE/EAST NEWS

Europejski Trybunał Praw Człowieka przyjął skargę księdza Michała Olszewskiego na złe traktowanie w areszcie. Prawica uważa, że był poddawany torturom. Premier Donald Tusk zapowiedział, że pozwie każdego, kto będzie mówił o torturach w kontekście tej sprawy. Pan spędził w aresztach trochę czasu. Czy działania, jakie dotknęły księdza Olszewskiego, to jest norma?

Mam wrażenie, że mnie traktowano w areszcie trochę lżej niż innych osadzonych. Byłem osobą publiczną, dopytywali się o mnie dziennikarze i politycy, przyjeżdżały kamery telewizyjne, odwiedziła mnie wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka. To krępowało ręce straży więziennej. Ale samo zamknięcie jest dużą uciążliwością. Do tego dochodzi ciasnota i np. to, że prysznic można wziąć raz w tygodniu. Ludzi chorych praktycznie się nie leczy. Znam człowieka, któremu na bóle rakowe dawano paracetamol. Innego, który trafił do zakładu karnego z powodu nierozliczonych faktur sprzed kilku lat i zapadł tam na zapalenie trzustki, leczono lekami bez recepty. Czyli właściwie nie leczono, a nieleczone zapalenie trzustki prowadzi do śmierci. Zatem pośrednio został skazany na śmierć. Notabene lekarz w tym zakładzie karnym miał ksywkę „Pawulon”.

Pozostało jeszcze 94% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama