Wśród komentatorów zajmujących się Świętą Śmiercią zdarzają się tacy, którzy powątpiewają w istnienie jakiejś poważniejszej genealogii kultu i kojarzą go po prostu z rozkwitającą od lat dziewięćdziesiątych XX wieku meksykańską „narkokulturą” czy też szerzej – modą na gotyk i makabrę w zachodniej kulturze popularnej, całą tą estetyką grozy obejmującą w zasadzie wszystko, od filmów i gier komputerowych po zombistyczne lalki Monster High. Jednak kiedy dona Queta mówi, że praktykowała ów kult od młodości, wcale nie koloryzuje, mamy bowiem niepodważalne dowody na to, że w Meksyku, a nawet konkretnie w dzielnicy Tepito, do Kostuchy modlono się już przynajmniej pod koniec pierwszej połowy XX wieku.