Tylko 99 zł za rok czytania.
Co zyskasz kupując subskrypcję? - możliwość zakupu tysięcy ebooków i audiobooków w super cenach (-40% i więcej!)
- dostęp do treści RP.PL oraz magazynu PLUS MINUS.
Aktualizacja: 04.04.2025 14:20 Publikacja: 17.01.2025 07:50
Władysław Teofil Bartoszewski
Foto: PAP/Marcin Obara
Wiceminister spraw zagranicznych nie jest jedynym, który myli aktywność publicystyczną i polityczną Przykład idzie z góry. Premier Donald Tusk regularnie bierze przykład ze swojego imiennika zza oceanu, komunikując decyzje i komentując kluczowe kwestie w swoich mediach społecznościowych. Nie inaczej postępuje minister Radosław Sikorski. Ale trzeba przyznać, że od dawna nikt nie wywołał swoimi wypowiedziami takiego zamieszania jak Władysław Teofil Bartoszewski. Zaczął przed świętami, poruszając kwestię ewentualnego przyjazdu premiera Izraela do Polski. Później tłumaczył (m.in. w liście do „Washington Times”), że nie powiedział tego, co powiedział. A w tym tygodniu, jak to mówią, jeszcze dołożył do pieca. Postulat cenzurowania internetu uzasadnił wojną, którą jakoby mielibyśmy prowadzić, i do tego anihilował Palestynę. Nie muszę dodawać, że każda z tych wypowiedzi wywołała burzę. I to nie tylko wśród publicystów.
Rozpalenie emocji tłumów na takiej strunie jest nazbyt znane w historii, żeby nie wołać na alarm.
Internetu nie wynalazła amerykańska armia. Decyzję o jego powstaniu podjął Charles Baudelaire.
Puenta strasznej opowieści o losie tajwańskich autochtonów jest całkiem optymistyczna.
Wiele na całym Zachodzie zależy od tego, czy miejscowe elity będą chciały i potrafiły przekonać swoje ludy, że p...
Polityka klimatyczna i rynek energii w Polsce: podstawy prawne, energetyka społeczna. praktyczny proces powołania i rejestracji spółdzielni energetycznych oraz podpisania umowy z OSD
Rehabilitacja Izabeli Łęckiej w duchu feminizmu? Krytyka stalkera Wokulskiego? A może czysta rozrywka, niestawia...
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas