Reklama

„Oppenheimer”: Niszczyciel światów

Czy zrzucenie bomb na japońskie miasta było konieczne? Wojna wszak była wygrana i bez atomu. Oppenheimer pozostawił tę kwestię własnemu sumieniu, ale wątpliwości targały nim aż do śmierci.
„Oppenheimer”: Niszczyciel światów

Foto: „Oppenheimer”, scen. i reż. Christopher Nolan, dystr. UIP

Im gorzej wiedzie się Rosji w wojnie z Ukrainą, tym częściej powtarzają się z jej strony groźby użycia broni jądrowej. Tak wygląda kontekst społeczno-polityczny „Oppenheimera”, który jest w kinach.

Z pozoru film wydaje się poświęcony programowi „Manhattan”, którego celem było wyprodukowanie broni wykorzystującej energię rozszczepienia uranu. Mianowany jego szefem naukowym Robert Oppenheimer zyskał przydomek „ojca bomby atomowej”. Ale film ma charakter biograficzny; zaczyna się, gdy Oppenheimer (Cillian Murphy) wraca z Europy, by wykładać w Berkeley mechanikę kwantową, wówczas słabo znaną w USA. Jako błyskotliwy teoretyk i dobry organizator został wybrany przez wojskowego zarządcę programu gen. Grovesa (Matt Damon) do kierowania tysiącami naukowców różnych specjalności.

Pozostało jeszcze 84% artykułu

Ostatnia szansa na dostęp do NYT w rocznej subskrypcji RP.PL!

Skorzystaj z ostatnich kodów dostępu do The New York Times w ramach dowolnej rocznej subskrypcji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji z kraju i świata.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL, PRO.RP.PL oraz e-Prenumeraty „Rzeczpospolita" w pakiecie z The New York Times na 12 miesięcy.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama