Reklama

„Dziennik włoski”: Chrzęst Żwiru pod sandałami

„Dziennik włoski” Grzegorza Musiała opowiada o podróży autora do wyjątkowego dla niego kraju.
„Dziennik włoski. Apulia. Abruzja. Rzym”, Grzegorz Musiał, wyd. Zysk i S-ka

„Dziennik włoski. Apulia. Abruzja. Rzym”, Grzegorz Musiał, wyd. Zysk i S-ka

Foto: MATERIAŁY PRASOWE

Notowana w codziennych zapiskach dwutygodniowa wyprawa odbyła się w 2006 r. Czyli, co ważne, zaledwie dwa lata po wejściu Polski do UE. Dziennikowe notacje rozpoczynają się na warszawskim Okęciu, gdzie „postkomunistyczny tłumek przepychający się przez gardło bramy” czeka na lot do Rzymu.

Autor pierwszy raz był w tym mieście w 1975 r., gdy był studentem trzeciego roku medycyny, a śnił o tym od dzieciństwa, po przeczytaniu „Quo vadis” Henryka Sienkiewicza. I choć od lat odwiedza Rzym co roku, miasto niezmiennie budzi jego wzruszenie, bo „nagromadzone tu skarby sztuki i wiedzy są destylatami ludzkiego ducha”. Ma przy sobie przewodnik, ale najważniejszy jest dla niego „dar podróży nie tyle wszerz włoskich krain, ile w ich głąb”. Pomocny w tych wędrówkach jest Livio, Włoch, towarzyszący autorowi od pierwszego jego pobytu w Italii.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama