Znajdujemy się w świecie rosyjskiej daczy, wśród domków w wielkim lesie budowanych jeszcze za Breżniewa. Są ich właściciele: robotnicy, urzędnicy, inteligencja. W lesie można znaleźć robaczywe grzyby lub utonąć w bagnie – przyroda jest tu wroga, chce osaczyć i zdominować na wzór byłej sowieckiej władzy. Ale w powieści „Grzybnia" czasy mamy współczesne, a bohaterowie to poharatani przez życie zwyczajni ludzie.

On jest wysokiej klasy tłumaczem, obecnie chałturzącym – przekłada fantastykę i kryminały, bo popyt na nie wymusza rynek („Na planetę przybywa ekspedycja i dowiaduje się, że zamieszkują ją inteligentne grzyby"). W rozpadającym się domu zbudowanym przez rodziców żyje, pracuje i rozmawia z duchami. Żałosna postać w kapciach, wyrabiająca codzienną normę na rozklekotanej maszynie do pisania.

Za to ona to człowiek sukcesu nowej epoki. Handlowiec, na daczę przybyła jeepem, by ją sprzedać i uwolnić się od przeszłości. Jej ojciec, sowiecki pisarz nieudacznik, przez całe życie udawał kogoś, kim nie był. Pozostała po nim nieudana powieść i porcelanowe figurki, które dorosła córka z impetem niszczy, szukając zemsty za swe smutne dzieciństwo, za dorosłość, w którą wkraczała bez wsparcia rodziców.

Ponieważ działki obojga sąsiadują ze sobą, dzieje się tak, że mężczyzna i kobieta spotykają się i przypominają o spędzonym tu niegdyś dzieciństwie. O wspólnej wycieczce do lasu, w którym tak łatwo się zgubić. Czyżowa umiejętnie pokazuje, że dostrzec się i spotkać jest zarazem łatwo i trudno, a jeszcze trudniej nawiązać dłuższą relację. On jest po rozwodzie, żona i córka uciekły do Ameryki. W chwilach rozpaczy prowadzi długie monologi z przyjacielem ze studiów, niejakim Marlenem (imię używane w ZSRR, powstałe ze zbitki marksizm-leninizm). Marlen nie uległ konformizmowi reprezentowanemu przez swego ojca, betonowego partyjnego profesora, ale nie dane mu było doczekać końca ZSRR. Zapił się gdzieś za Gorbaczowa i jest wyrzutem sumienia snującego się w kapciach bohatera powieści. A ona? Ona, choć na dużą skalę handluje wszystkim, czego potrzebują „nowyje ruskije" i zmienia często partnerów, w skrytości ducha marzy o macierzyństwie, o synu, z którym mogłaby uciec do Hiszpanii. Z nudów czyta produkcyjniak ojca, zbiera grzyby, odwiedza sąsiadów. Jak to się wszystko skończy? Nad lasem wybucha burza, wielkie sosny walą się jedna za drugą. Zapada ciemność. Potężne drzewo spada z hukiem na dach domku tłumacza.

Choć minęło z górą 20 lat, wciąż obcujemy ze światem postsowieckim. Problemem jest naprawa zamku w drzwiach, problemem jest pompa, butla z gazem, administracja. W tym tandetnym świecie Czyżowa pokazuje żywych ludzi, których więzi przeszłość. Są bezradni i szukają na oślep. Czy potrafią odciąć się od grzybni? Wszystko, co im zostało, to nieśmiertelna dusza.

PLUS MINUS

Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej":

prenumerata.rp.pl/plusminus

tel. 800 12 01 95