Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
O wolność dla Ludżajn al-Hazlul i innych więzionych aktywistek upomina się m.in. Amnesty International. Na zdjęciu protest przed saudyjską ambasadą w Paryżu, 8 marca 2019 r.
Zabiję cię, potnę na kawałki i spuszczę z wodą w kanalizacji – usłyszała Ludżajn al-Hazlul od nadzorującego jej przesłuchanie i tortury dygnitarza Sauda al-Qahtaniego, byłego doradcy następcy tronu księcia Mohammeda bin Salmana. – Ale zanim to wszystko zrobię, zgwałcę cię – dorzucił oprawca.
Dziś nie wiadomo jeszcze, czy spełnił swoją groźbę, a przynajmniej – czy chciał ją spełnić. Jest jednak oczywiste, że Al-Hazlul przeszła w więzieniu piekło. Po zatrzymaniu w 2018 r. saudyjska aktywistka była przetrzymywana w izolatce, brutalnie przesłuchiwana, bita i molestowana (przesłuchujący próbowali ją całować i obmacywać). Miesiącami nie widziała innej kobiety, w więzieniu nie było też monitoringu. Relacje o tym, co się z nią dzieje, pochodziły wyłącznie od widujących ją krewnych, przede wszystkim dwóch sióstr i brata. Jej mąż, znany w Arabii Saudyjskiej komik, w tym samym czasie, gdy saudyjscy agenci porwali Hazlul w Emiratach, został uprowadzony i przywieziony do ojczyzny z Ammanu, stolicy Jordanii. Wkrótce potem rozwiódł się z aktywistką, nie podając żadnego wyjaśnienia, co powszechnie interpretuje się jako dowód na to, że zostało to na nim wymuszone.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: