Reklama

Jak Bruksela tropi ukrytą propagandę Kremla

Rosyjska dezinformacja dociera nawet na Madagaskar. Nie chodzi tylko o przekonywanie do fałszywych teorii i informacji, równie ważny jest sam chaos informacyjny. W unijnej centrali walczy z nią Polka, Martyna Bildziukiewicz.
Monitoring rosyjskiej propagandy i wyłapywanie najbardziej szokujących jej przejawów to jeden z fila

Monitoring rosyjskiej propagandy i wyłapywanie najbardziej szokujących jej przejawów to jeden z filarów działalności unijnej agencji East Stratcom

Foto: TASS/Getty Images/Gavriil Grigorov

Reklama

Co tydzień zespół East Stratcom Task Force przygotowuje przegląd dezinformacji pod nazwą „Disinformation Review". Przykładowy numer z 24 czerwca i jego najbardziej szokujące przykłady są typowe dla rosyjskiej propagandy. Pierwszy to „Kraje bałtyckie żądają od Rosji odszkodowania z tytułu »sowieckiej okupacji«. Władze Litwy, Łotwy, Estonii, realizując politykę rusofobiczną, prześladują ludzi pozytywnie oceniających sowiecką przeszłość i współczesną Rosję". Drugi dotyczy Syrii, której zbrodniczy reżim jest popierany przez Moskwę. Rosyjskie media piszą, że „terroryści w towarzystwie przedstawicieli pseudohumanitarnej organizacji Białe Hełmy dostarczyli ciężarówkami na teren miasta Arikha cztery pojemniki z substancjami toksycznymi, przypuszczalnie z chlorem. Bojownicy przygotowują zainscenizowany atak chemiczny w prowincji Idlib, aby oskarżyć Damaszek o używanie trujących substancji przeciwko ludności cywilnej".

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama