Wyjątkowej z kilku powodów. Głównie dlatego, że to pierwsza w historii polskiego kina ekranizacja prozy Kapuścińskiego. Poza tym twórcy zdecydowali się nie tylko na stworzenie rysunkowego świata na podstawie książki, ale połączyli go z elementami dokumentu, m.in. dotarli do żyjących uczestników zdarzeń z 1975 r. Tym samym film, tak jak książka, balansuje na granicy fikcji i reportażu. Ale dzięki przemyślanemu montażowi oba te światy są dla siebie raczej dopełnieniem niż chaotyczną interpretacją dzieła reportera.