Nawet najprostszych rzeczy nie sposób ustalić. Ot, do tej pory nie wiem, czy odwołanie z rządu Grzegorza Schetyny było degradacją czy awansem. Na zdrowy rozum, jeśli ktoś traci stanowisko wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych, można domniemywać, że jego pozycja słabnie. Jednocześnie wpływowi politycy PO utrzymują, że przewodniczący klubu może znacznie więcej niż wicepremier i że na zmianie stanowiska Schetyna zyskał. I nawet bym w to uwierzył, gdyby nie fakt, że ci sami politycy niedawno zarzekali się na wszystkie świętości, że przewodniczący klubu parlamentarnego to funkcja czysto symboliczna.