Reklama

Fałszywe analogie

Polacy nie są dziś w swej masie proamerykańscy. Przeciwnie – dawną ufność dla Wielkiego Ojca z Waszyngtonu zmienili w zimny dystans, mocniejszy niż u wielu innych narodów europejskich.
Piotr Zaremba

Piotr Zaremba

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala

Ale elity wciąż zerkają ku Ameryce, szczególnie przy okazji takich spektakli jak wybory prezydenckie. Poza wszystkim, mamy do czynienia z poligonem idei – USA nie przestały być największą demokracją promieniującą na innych. Gdy zaś dodać niewygasłe nadzieje łączone jeszcze czasem z Ameryką jako mocarstwem, zerkanie staje się nawykiem w pełni uprawnionym.

Zerkają postępowcy, wstrzemięźliwie, mają dużo więcej bratnich dusz w bliższych sobie krajach europejskich. Niemniej Jacek Żakowski popełnił  niedawno tekst o dwóch Amerykach, z których wynikało, że Obama jest depozytariuszem odwiecznej postępowej tradycji, która promieniuje na cały świat. Tekst był częściowo fałszywy. To prawda, ideowo-polityczna polaryzacja tamtego społeczeństwa jest dziś większa niż 50 lat temu. Wystarczy obejrzeć serial „Newswroom", aby zobaczyć, że część amerykańskiej liberalnej lewicy traktuje obecne polityczne starcie jako rodzaj krucjaty, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone. Przypominają w tym samego Żakowskiego. Podobna gorączka panuje po stronie wyrazistych konserwatystów, choćby tych spod znaku Tea Party.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama