Reklama

Tonący raj

Malediwy będą pierwszym państwem świata, które pochłoną podnoszące się z powodu ocieplenia klimatu wody oceanów.
Tonący raj

Foto: Plus Minus, Jędrzej Bielecki JB Jędrzej Bielecki

Cztery godziny lotu nad Oceanem Indyjskim i nagle pojawiają się delikatne, jasnobłękitne plamki. Wyglądają jak rozsypane korale. Rzędy wysepek tworzą ogromne półkola i kręgi oddalone jeden od drugiego o kilka, kilkanaście kilometrów. Sprawiają wrażenie, jakby woda oceanu miała za chwile je wchłonąć: przelewa się przez cieniutkie paseczki ziemi, tworzy wewnętrzne zatoczki, jeziorka. To atole Malediwów.

Na prostokącie o długości 700 km i szerokości 150 jest ich prawie 1200, z czego zdecydowana większość niezamieszkana. Są tak małe, że gdyby je zlepić w jedną wyspę, wciąż byłaby ona mniejsza niż połowa Warszawy. Nigdzie indziej na świecie przyroda nie stworzyła czegoś podobnego: historia powstania Malediwów to unikalny zbieg okoliczności.

Około 100 milionów lat temu w tym właśnie miejscu ścierały się dwie wielkie płyty tektoniczne: indyjska i afrykańska. Tak z głębin oceanu powstał długi rząd wulkanów. Ale w przeciwieństwie do Wysp Kanaryjskich czy Madery na Malediwach nie pozostawiły one ani wysokich gór, ani przepastnych klifów. Przeciwnie: powstał najniżej położony kraj świata, którego średnia wysokość to zaledwie 1,3 metra. Tak się stało, bo każdy z wulkanów z czasem zapadał się pod własnym ciężarem, tworząc rodzaj podwodnego łańcucha górskiego, na którym w warunkach równikowego klimatu (temperatura oceanu ma tu około 30 stopni Celsjusza) wyrosła wyjątkowa rafa.

Pozostało jeszcze 89% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama