Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Irena Lasota
Najbardziej znane są poradniki savoir-vivre'u, ale są też one najbardziej oczywiste. Przeznaczone były najczęściej dla tworzącej się burżuazji chcącej nauczyć się manier arystokracji, których to manier arystokraci akurat się wyzbywali. Stąd w podręcznikach przesadne przywiązywanie znaczenia do rytuałów, których klasy wyższe nie musiały czytać, bo wysysały je z mlekiem matki lub wbijał im do głowy stary preceptor. Jest to bardzo pięknie opisane w „Poszukiwaniu straconego czasu".
W naszych (PRL-owskich) czasach pojawiały się rady savoir -vivre'u (samo słowo było źle widziane jako przeżytek burżuazyjny) w postaci zakazów i nakazów: „Nie pluć w autobusie", „Buty wycierać przed wejściem do urzędu", bądź artykułów szydzących z obywateli nierozumiejących postępu. „Wanna nie służy do przechowywania karpi lub węgla", „Kobietę można, choć nie trzeba, pocałować w rękę, nie szarpiąc jej jednak przy tym i nie zostawiając śladów śliny". Zdania były podzielone, czy kobieta ma zdjąć rękawiczki czy nie, by poddać się temu miłemu procederowi.
Przełom Października '56 przyniósł postęp również w dziedzinie obyczajów. Pojawił się „demokratyczny savoir- vivre" i porady w „Przekroju", które miały na celu zbliżyć nas do norm Zachodu. Już można było jeść udko kurze rękami (pieczone, ale nie w sosie), lecz nie należało dzwonić do kogoś i zaczynać rozmowy od pytania: „Kto mówi?". Mimo różnych przejawów liberalizacji ciągle jednak dominowała zasada, że „niebieskiego nie nosi się z zielonym". A propos zielonego, to sposób makijażu też podlegał wielu regułom i po wielu latach moja znajoma przyznała mi się, że przyłączyła się do naszego kółka samokształceniowego (nielegalnego), choć nudziło ją to serdecznie i narażała się na represje, tylko dlatego, że jako jedyna na swoim roku malowałam powieki na zielono (a nie na czarno).
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: