Reklama

Jerzy Haszczyński: Nie będę płakał po Carnajewie

Młodemu terroryście Dżocharowi Carnajewowi grozi w Stanach Zjednoczonych wyrok śmierci. Obrońcy życia zbrodniarzy bardzo się o niego niepokoją.

Aktualizacja: 18.04.2015 14:28 Publikacja: 18.04.2015 01:01

Jerzy Haszczyński

Jerzy Haszczyński

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

Dwa lata temu Dżochar i jego nieżyjący już starszy brat Tamerlan, Amerykanie pochodzenia czeczeńskiego, pojawili się przy mecie maratonu w Bostonie przy Boylston Street ze sporządzonymi w domu bombami. Tysiące maratończyków było jeszcze na trasie, a tysiące widzów im kibicowało, gdy doszło do eksplozji. Trzy osoby zginęły, kilkaset zostało rannych, kilkanaście z nich na tyle poważnie, że musiano im amputować kończyny. Później bracia Carnajew zabili jeszcze policjanta. Teraz Dżochar czeka na karę – śmierć lub dożywocie, bo to, że jest winien, ława przysięgłych już ogłosiła.

Dlaczego Carnajewowie zdecydowali się skrzywdzić tylu ludzi? Przesiąknęli skrajną ideologią islamistów, zapragnęli „wyrwać ze snu wojowników dżihadu". I postanowili ukarać Amerykę, która przygarnęła ich rodzinę i dała im szansę rozwoju. Skala zbrodni i jej motywy są wyjątkowe. Kara też powinna być taka.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
Ksiądz pedofil wykorzystywał Monikę jak tylko mógł. Zmowa milczenia i zaniedbania biskupów
Plus Minus
„Źródło czerni”: Polska w ciemnościach
Plus Minus
„Cartaventura: Lhasa”: Wyprawa po kartach
Plus Minus
„Jay Kelly”: Ostatnia gwiazda kina
Plus Minus
„Wysokie i niskie tony”: Bracia z różnych światów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama