-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!
Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Kliknij i przejdź do szczegółów
Jerzy Haszczyński
Dwa lata temu Dżochar i jego nieżyjący już starszy brat Tamerlan, Amerykanie pochodzenia czeczeńskiego, pojawili się przy mecie maratonu w Bostonie przy Boylston Street ze sporządzonymi w domu bombami. Tysiące maratończyków było jeszcze na trasie, a tysiące widzów im kibicowało, gdy doszło do eksplozji. Trzy osoby zginęły, kilkaset zostało rannych, kilkanaście z nich na tyle poważnie, że musiano im amputować kończyny. Później bracia Carnajew zabili jeszcze policjanta. Teraz Dżochar czeka na karę – śmierć lub dożywocie, bo to, że jest winien, ława przysięgłych już ogłosiła.
Dlaczego Carnajewowie zdecydowali się skrzywdzić tylu ludzi? Przesiąknęli skrajną ideologią islamistów, zapragnęli „wyrwać ze snu wojowników dżihadu". I postanowili ukarać Amerykę, która przygarnęła ich rodzinę i dała im szansę rozwoju. Skala zbrodni i jej motywy są wyjątkowe. Kara też powinna być taka.
Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Kliknij i przejdź do szczegółów