Pasek gruntu z wejściem do budynku SLD ma tylko 26 mkw. Może jednak zaważyć na prawnej ocenie transakcji sprzedaży budynku wraz z użytkowaniem wieczystym gruntu.

Kiedyś wchodził w skład nieruchomości, która na mocy dekretu o gruntach warszawskich, przeszła na własność gminy. W 2001 r. spadkobiercy b. współwłaścicieli złożyli wniosek o unieważnienie decyzji dekretowej. Mimo to miasto sprzedało w 2002 r. SLD sąsiednią działkę wraz z budynkiem i owym paskiem gruntu, do którego zgłoszono roszczenia reprywatyzacyjne. W 2007 r. minister budownictwa stwierdził nieważność decyzji dekretowych. Jego zdaniem, zawarcie aktu notarialnego z SLD nie przesądziło o nieodwracalności ich skutków prawnych.

W skardze do WSA w Warszawie Sojusz podkreślał, że akt notarialny zawarł w dobrej wierze, zapewniony przez miasto, iż nie toczy się żadne postępowanie dotyczące nieruchomości. Z mocy rękojmi ksiąg wieczystych transakcja wywołała więc nieodwracalne skutki prawne.

Korzystny dla SLD [b]wyrok WSA (sygn. I SA/Wa 1452/07)[/b] uchylający decyzje ministra budownictwa zaskarżył minister infrastruktury.

– Gmina nie może zbyć nieruchomości, gdy toczy się postępowanie o dopuszczalność przejęcia jej czy jej fragmentu przez gminę i Skarb Państwa – mówił w NSA przedstawiciel ministra infrastruktury.

[b]NSA (sygn. I OSK 414/08)[/b] uznał, że sprawa wymaga wyjaśnień i oddalił skargę kasacyjną. [b]Wciąż są bowiem wątpliwości, czy decyzje dekretowe wywołały czy też nie nieodwracalne skutki prawne. Gdyby takie skutki nastąpiły, nie można by stwierdzić nieważności decyzji, lecz tylko ich wydanie z naruszeniem prawa[/b].

Wnioskiem byłych właścicieli o unieważnienie decyzji dekretowych oraz ocenę ewentualnej nieodwracalności skutków prawnych transakcji notarialnej z SLD zajmie się teraz prezydent Warszawy.

Od zeszłego roku chodzą słuchy, że SLD chciałoby swoją siedzibę sprzedać, bo jej utrzymanie jest zbyt drogie.