Tydzień temu opublikowałem w „Rzeczpospolitej" felieton ("Granice między dopuszczalną krytyką a mową nienawiści"), w którym apelowałem o wstrzemięźliwość w podejmowaniu decyzji o potrzebie nowelizacji prawa w odpowiedzi na tragiczne wydarzenia, które miały miejsce w Gdańsku. Życie polityczne toczy się jednak według swoich zasad. Nie trzeba było długo czekać, by pojawiły się propozycje nowych regulacji, przedstawiane jako reakcja na dokonaną zbrodnię. Od kilku dni w środowisku prawników najbardziej dyskutowane są chyba zmiany zaproponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości, mające w szerokim zakresie zmodyfikować kodeks karny. Rozległość przedstawionej nowelizacji wskazuje zresztą, że nie została ona przygotowana w reakcji na niedawne zdarzenia. Ministerstwo Sprawiedliwości zaprezentowało dawno już zapowiadany projekt. Nie można zatem twierdzić, że został on przygotowany w odruchu populistycznym, jedynie dla bieżących celów politycznych.

Projektowana nowelizacja ma szeroki zakres. Pierwsze opinie, które pojawiają się na różnych portalach i w mediach społecznościowych, sugerują krytyczny stosunek do proponowanych zmian, przede wszystkim ze względu na wskazywany brak związku między podwyższaniem kar i skuteczną prewencją, a więc odstraszaniem od popełniania przestępstw. Owszem, jest to niewątpliwie jedno z kryteriów, które należy brać pod uwagę. Nie jest jednak właściwe ukazywanie go jako jedynego, będącego ostatecznym argumentem przesądzającym o zasadności wprowadzanych zmian. Podnoszenie tego argumentu jako jednego z najważniejszych może być o tyle zrozumiałe, że ministerstwo także odwołuje się do argumentu o funkcji prewencyjnej, przy czym twierdzi, że podwyższanie kar może sprzyjać realizacji tej funkcji.

Czytaj też:

100 zmian w kodeksie karnym po tragedii w Gdańsku

Piwnik o pomysłach Ziobry: nic nie zmienią

Nie można jednak zapomnieć o funkcji sprawiedliwościowej prawa karnego, która oznacza konieczność wymierzenia sprawcy tego, co mu się należy za wyrządzone zło. Funkcja ta w czystej postaci każe wymierzać karę bez względu na ewentualne jej rezultaty prewencyjne czy resocjalizacyjne. Domaga się ona podmiotowego traktowania każdego sprawcy, jako człowieka, który ze swej natury jest zdolny do ponoszenia odpowiedzialności za swoje czyny. Sprawiedliwościowe rozumienie prawa karnego podmiotowo odnosi się do każdego człowieka, ponieważ nie traktuje go jako obiektu, który powinien być poddany różnego rodzaju oddziaływaniom, nawet wbrew jego woli. Powinien on natomiast ponieść karę adekwatną do swoich czynów, ani dłuższą, ani krótszą. Niedopuszczalne jest przedłużanie ani łagodzenie kary poza granice wyznaczone przez jej adekwatność do popełnionego czynu. W tych ramach musi się zmieścić funkcja prewencyjna, także w zakresie, w jakim dotyczy to prewencji ogólnej, a więc dotyczącej całego społeczeństwa.

Powyższe oznacza, że nawet zaaprobowanie tezy, iż podwyższanie kar nie skutkuje lepszą realizacją funkcji prewencyjnej prawa karnego, nie musi jeszcze świadczyć o zaakceptowaniu wniosku, iż kary nie powinny być podwyższane. Żeby tak twierdzić, trzeba wpierw wykazać wyższość funkcji prewencyjnej nad funkcją sprawiedliwościową prawa karnego.

Bardzo trafnie i zarazem syntetycznie zarysowywane tu rozumienie prawa karnego wyraził Janusz Kochanowski w swoim tekście „10 zasad odpowiedzialności karnej" („Ius et Lex" 2006, nr 1), zwłaszcza w punkcie 3: „Zagrożenie karą, jej wymierzenie oraz wykonanie stanowi wyraz potępienia wyrządzonego zła i potwierdzenie prawomocności naruszonych przez przestępstwo reguł", oraz w punkcie 5: „Możliwość ponoszenia odpowiedzialności stanowi o godności człowieka; wymiar kary, stanowiący wyraz uznania tej odpowiedzialności, jest potwierdzeniem godności sprawcy jako istoty ludzkiej, a jej wykonanie przywróceniem mu utraconego statusu pełnoprawnego członka społeczeństwa".

W świetle powyższego szczególnie warta uwagi wydaje się proponowana zmiana w zakresie katalogu kar. Zniknąć ma bowiem 25 lat pozbawienia wolności jako odrębna kara. Sądy mają zyskać możliwość wymierzania kary do 30 lat pozbawienia wolności oraz, jak do tej pory, kary dożywotniego pozbawienia wolności. Usunięcie sztucznego podziału na kary do 15 lat oraz do 25 lat pozbawienia wolności może być zasadne. Utrzymywanie kary 25 lat pozbawienia wolności jako odrębnej ma uzasadnienie chyba wyłącznie historyczne. Podstawa do wymierzania kary w przypadku najpoważniejszych zbrodni w górnej granicy do 30 lat pozbawienia wolności jest wyrazem znacznego zaostrzenia kar w polskim kodeksie karnym. Nie jest to jednak równoznaczne z tym, że sądy zaczną masowo wymierzać kary blisko górnej granicy sankcji. Wymierzając karę, będą się bowiem musiały stosować do dyrektyw wymiaru kary, które zresztą też mają ulec modyfikacji.

Przed nami niewątpliwie ciekawa debata dotycząca paradygmatu, wokół którego należy budować prawo karne. Niezależnie od jej rezultatu ważne jest to, że pozwoli ona na ponowne przemyślenie zasad, na których zbudowany jest nasz system odpowiedzialności karnej. Nie są one przecież, a na pewno nie wszystkie, dogmatami.

Dr nauk prawnych, autor publikacji z prawa karnego i konstytucyjnego