Przyjęta po wojnie zasada poszukiwania prawdy materialnej i chęć kontrolowania wymiaru sprawiedliwości spowodowały, że praktycznie adwokat nie był potrzebny do spraw cywilnych, a w karnych jego rola była bardzo ograniczona. Nie było więc zapotrzebowania na pełnomocników reprezentujących osoby fizyczne przed sądem. Porad bardzo często udzielały biura pisania listów i podań, a nie prawnicy.
Pamiętam, że gdy uczestniczyłem w sprawie o alimenty od dzieci na rzecz ojca, adwokat właściwie się nie odezwał, nie zadał dzieciom żadnych pytań. Wygłosił jednak mowę obrończą z dużą swadą. Nie odniosło to żadnego skutku, gdyż skład orzekający bez wahania przyznał ojcu świadczenie. Jak się po kilku latach okazało, ojciec prowadził dużą fermę kurzą, a wystąpienie do sądu o alimenty miało być karą dla dzieci za nieposłuszeństwo. Nie wiem, ile za swoją pomoc otrzymał pełnomocnik dzieci, ale zwykle było to „według taksy i między nami".
Po 1989 r. sytuacja się zmieniła i właściwie wszyscy mający ręce i nogi adwokaci brali za reprezentację – zwłaszcza od zagranicznych firm – stawki, które przekraczały honoraria najlepszych adwokatów w USA. Nie było bowiem pełnomocników, którzy mieli dostateczne kwalifikacje, by rozumieć potrzeby zagranicznych klientów. To się zmieniło i teraz wielu adwokatów i radców prawnych nie ma pracy. Za to przyzwyczajenia z poprzedniego ustroju zostały.
Podczas mojego ostatniego pobytu w Polsce uczestniczyłem jako publiczność w procesie karnym. Byłem zszokowany zachowaniem obrońców oskarżonych (chyba pięciu). Oprócz odpowiedzi na pytania sędziego, które w większości dotyczyły spraw administracyjnych, nie wykazali się żadną aktywnością. Sędzia prowadził monolog, informując oskarżonych (i adwokatów), co robi, zrobił lub zamierza zrobić. Mimo że nie specjalizuję się w sprawach karnych, przynajmniej kilka razy nie zgodziłbym się z jego propozycjami. Według mnie były niekorzystne dla oskarżonych.
Od 1 lipca 2015 r. ustawa wprowadza kontradyktoryjność procesu karnego, co oznacza, że strony procesu są sobie równe i będą toczyć spór przed sądem, którego rolą nie jest zbieranie dowodów. Jak adwokaci zamierzają skutecznie bronić swoich klientów pod nowymi przepisami k.p.k.? Jeśli sądy unikną katastrofy, to będzie cud boski.