Emocje po czwartkowych uroczystościach, zorganizowanych w Sejmie z udziałem nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, nie opadają. Celowo unikam tu słowa „ślubowanie” – niech będzie to drobna zapowiedź tego, co czeka nas w najbliższych miesiącach i prawdopodobnie latach. Gdy bowiem piszę te słowa, pod budynkiem TK stoją dwie oddzielone kordonem policyjnym grupy manifestantów. Tu rodzi się pytanie: czy starczy nam funkcjonariuszy policji, by przez lata obsadzać ogólnopolski konflikt na co najmniej kilku frontach?
Czytaj więcej
– Nie jestem w stanie uznać, iż mogą objąć obowiązki sędziego Trybunału Konstytucyjnego – powiedział prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święcz...
Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego tysiąca wysp
Spór toczący się wokół problemu z neosędziami, w całym swoim zagmatwaniu jest dość klarowny, jeśli chodzi o walczące obozy. My/tamci uważamy/uważają pewną grupę sędziów zaprzysiężonych po 2015 roku za sędziów, a z kolei tamci/my uważają/uważamy ich za wątpliwie umocowanych neosędziów lub po prostu niesędziów. Wszystko to kręci się przy użyciu różnie kierowanych, zależnie od tego kto jest u władzy, wektorów siły prokuratury, stowarzyszeń sędziowskich i, nie ukrywajmy, także mediów. Pozycje w okopach są jednak z grubsza znane, a pomysły na rozwiązanie tego problemu – choć zasadniczo teoretyczne i pozbawione większej woli politycznej wdrożenia ich w życie – pojawiają się.
W czwartek 9 kwietnia w tej prawno-sędziowskiej wojnie doszło jednak do powielkanocnej odwrotności rozejmu bożonarodzeniowego: szóstka wybranych w marcu nowych sędziów TK stawiła się na uroczystości ślubowania, zorganizowanej w Sejmie. Złożone zostało sześć przysiąg w obecności Marszałka Sejmu, notariusza i pustego krzesła prezydenckiego, po czym sześć aktów ślubowania trafiło do Kancelarii Prezydenta, a szóstka sędziów powędrowała do nowego miejsca pracy przy Alei Szucha. Dlaczego piszę o odwrotności rozejmu? Dlatego, że sejmowa ceremonia jest nie tylko kolejnym aktem znanej nam wojenki – ona otwiera kolejne, słabo znane fronty, i generuje nowe „sędziowskie gatunki”.
Czytaj więcej
Sędziowie TK, którzy złożyli ślubowanie przed prezydentem Karolem Nawrockim, zostali zaproszeni do Trybunału Konstytucyjnego. Jak się jednak zdaje,...
TK, czyli sędziowie belwederscy, sędziowie sejmowi i dwójka sędziów poprzecznie-prążkowanych
Dwoje z zaprzysiężonych dziś sędziów – Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek – w zeszłym tygodniu złożyło swoje ślubowania w niebudzącej konstytucyjnych wątpliwości żadnej ze stron formie: w obecności i z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego. Pozostała czwórka musiała zadowolić się tylko uroczystością w Sejmie, przez polityków PiS-u i Konfederacji oraz część środowiska prawniczego uznawaną za wątpliwą konstytucyjnie lub zwyczajnie niekonstytucyjną. Tym samym na konflikt o neosędziów, niesędziów i paleosędziów nakłada się kolejny – o zasiadających w TK sędziów sejmowych (cztery osoby, nazwane przez dziennikarza Telewizji Republika „anty-sędziami”) i sędziów belwederskich (dwie osoby), będących zarazem swego rodzaju sędziami poprzecznie-prążkowanymi: zaprzysiężonymi dwukrotnie, „z obu stron”.
Dołóżmy jeszcze do tego głos, opublikowany niedawno na łamach rp.pl, wedle którego sędzia Bentkowska wchodząca na miejsce sędziego Muszyńskiego przejmuje jego status tzw. sędziego „dublera” (wybranego, zdaniem jednego z obozów politycznych, w 2015 roku na już zajęte miejsce w TK). W ten oto sposób jedynym nowym sędzią, którego status u żadnej z walczących stron nie powinien budzić wątpliwości, a więc poprzecznie-prążkowanym turbo-sędzią, pozostaje sędzia Szostek. No chyba, że przyjmiemy interpretację szefa prezydenckiej kancelarii Zbigniewa Boguckiego, zdaniem którego czwartkowa uroczystość pozbawia dwójkę sędziów ich statusu – to było jednak za dużo nawet dla szefa TK Bogdana Święczkowskiego, który udostępnił im ich sędziowskie gabinety.
Tak więc, nie, to nie był dobry dzień dla demokracji, jak stwierdził minister Żurek. To było otrąbienie otwarcia kolejnych frontów w agresywnej, prawnej wojence, z której eskalacją będziemy musieli sobie radzić w najbliższych latach. My/tamci będziemy/będą kwestionować status jednych, tamci/my status drugich, a o niebudzącej wątpliwości i rzetelnej kontroli konstytucyjności polskiego prawa możemy sobie pomarzyć.
Czytaj więcej
Skoro jeden z sędziów wybranych przez obecny Sejm zajął miejsce po tzw. dublerze, to nieuchronnie – zgodnie z założeniami lansowanej przez lata kon...