To, co zachodzi na naszych oczach, można śmiało nazwać dalszą erozją rynku. Od wielu miesięcy przedstawiciele władz samorządów prawniczych negocjowali z Ministerstwem Sprawiedliwości zmianę zasad wynagradzania pełnomocników za sprawy z urzędu. Mieliśmy nadzieję na zmianę systemową, która w swej istocie dostrzeże anachronizm obowiązujących przepisów. Co otrzymamy? Trudno dziś jeszcze z pewnością wskazywać konkretne rozwiązania, bo rozmowy trwają, można jednak założyć, że regulacje, które wyjdą spod ręki ministerialnych urzędników, będą dalekie od oczekiwanych zarówno przez radców prawnych, jak i adwokatów.

Właśnie. Zapewne nie doczekamy się satysfakcji przedstawicieli obu profesjonalnych zawodów prawniczych – tak samo, jak nie dostrzegamy współpracy samorządów w tej sprawie. Adwokatura postanowiła zerwać rozmowy z ministerstwem, wskazując na ich bezcelowość. Samorząd radcowski prowadzi je dalej. Na prawniczych portalach społecznościowych wrze. Jedni krytykują Naczelną Radę Adwokacką, inni Krajową Radę Radców Prawnych. Są tacy, którzy piszą, że godność jest ważniejsza od „ochłapów z pańskiego stołu", a inni uważają, że KRRP dobrze robi, walcząc przynajmniej o to, co jest możliwe do uzyskania.

Otóż i jedni, i drudzy nie dostrzegają istoty problemu. Prawdziwa siła naszych środowisk ukryta była zawsze we współdziałaniu. Dziś każde rozwiązanie, które za chwilę się pojawi, będzie wykorzystane do antagonizowania radców prawnych i adwokatów. Albo ściślej: władz krajowych samorządów adwokackiego i radcowskiego. Bo radców prawnych ani adwokatów w Warszawie, Sieradzu, Białymstoku czy Świebodzinie nie interesują takie rozgrywki. Czekają na faktyczne efekty prac. Te są bowiem dla nich najważniejsze.

Brak współpracy NRA i KRRP – nawet tej wymuszonej sytuacją – bez wątpienia zostanie wykorzystany na naszą szkodę. Przypomnę tu słowa Winstona Churchilla: „Mam tylko jeden cel: zniszczenie Hitlera (...). Gdyby Hitler napadł na piekło, Izba usłyszałaby ode mnie pochwałę szatana". W ten oto osobliwy sposób w trakcie przemówienia w Izbie Gmin Churchill uzasadniał konieczność udzielenia pomocy komunistycznemu Związkowi Radzieckiemu. Wypowiedział to zajadły antykomunista! Warto wziąć sobie do serca ten cytat. Nie walczmy ze sobą, ale walczmy dla siebie.

Sądzę, że dotychczasowe porażki wynikają nie z braku wizji czy kompetencji negocjacyjnych – u ich podstaw leży przede wszystkim trudna dziś do zrozumienia i przezwyciężenia wzajemna niechęć obu samorządów. Tyle tylko, że dla zwykłego radcy prawnego czy adwokata nie ma to najmniejszego znaczenia. Dla niego istotny jest tylko sukces w negocjacjach, bo to określa jego status na rynku usług prawnych. Gdyby taki sposób myślenia prezentował Churchill, dziś mówilibyśmy w innym języku, a Trafalgar Square nosiłby zupełnie inną nazwę – nawet się boję pomyśleć jaką...

Autor jest dziekanem warszawskiej Okręgowej Izby Radców Prawnych