Końcówka kampanii nigdy w historii nie była tak brutalna jak obecnie. Wyborcy obu kandydatów są od siebie oddzieleni grubą, dźwiękoszczelną szybą, która na obecnym etapie kampanii wydaje się nie do przełamania. Dziś jakakolwiek krytyka czy oskarżenie wobec kandydata jednego z obozów jest traktowane przez jego wyborców jako niewiarygodny atak, co w efekcie jedynie ich mobilizuje i zachęca do zacieśnienia szeregów. Tak silne emocje mogą jednak nie wygasnąć w niedzielny wieczór po zamknięciu lokali wyborczych.
Kongresmeni dali silny impuls do kwestionowania wyborów
Jeżeli wygra Rafał Trzaskowski, niemal pewne jest, że pojawią się skargi wyborcze dotyczące nietransparentnego finansowania kampanii oraz informacji o udziale zagranicznych funduszy. Przekaz ten został niewątpliwie wzmocniony przez amerykańskich kongresmenów, którzy poruszyli tę sprawę na forum międzynarodowym w liście skierowanym do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Choć Bruksela prawdopodobnie zachowa w tej kwestii wstrzemięźliwość, wyborcy Karola Nawrockiego otrzymali polityczne paliwo do kwestionowania werdyktu.
W 1995 roku do Sądu Najwyższego trafiło kilkaset tysięcy skarg dotyczących tzw. kłamstwa magisterskiego Aleksandra Kwaśniewskiego. Mimo ogromnych kontrowersji sędziowie uznali jego wygraną, co zostało społecznie i politycznie zaakceptowane, choć wyrok ten wszedł do kanonu prawniczego jako jeden z najbardziej haniebnych w historii Sądu Najwyższego III RP.
Jednak wtedy był to inny Sąd Najwyższy. W obecnej sytuacji sprawa nie jest już tak prosta i oczywista. Skargi będzie rozpatrywać Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, w której skład wchodzą sędziowie o statusie kwestionowanym m.in. przez rząd, którego kandydatem jest Rafał Trzaskowski. Państwowa Komisja Wyborcza już raz zakwestionowała legalność tej izby, co w konsekwencji wpłynęło na zablokowanie subwencji wyborczej dla PiS przez ministra finansów. Mimo że PKW zachowała się w tej sprawie niejednomyślnie i niekonsekwentnie, bo wielokrotnie wcześniej status izby nie był przeszkodą w sprawach wyborczych, precedens został ustanowiony. Łatwo wrócić do argumentów z tamtej sprawy i nie uznawać jej rozstrzygnięć.
Czytaj więcej
Poparcie dla Karola Nawrockiego ze strony polityków związanych z Donaldem Trumpem to sygnał, że altprawica traktuje polskie wybory jako część globa...
Jeżeli zatem Trzaskowski wygra, a izba, która przez część społeczeństwa i rząd jest uznawana za podlegającą politycznym wpływom, podważy ważność wyborów, jest niemal pewne, że jej werdykt nie zostanie zaakceptowany. Jakie będą konsekwencje takiej sytuacji?
Jakie mogą być konsekwencje nieuznawania werdyktu wyborczego Izby Kontroli Nadzwyczajnej?
Historia nie napisała dotąd podobnego scenariusza. Teoretycznie cała sprawa może trafić pod rozstrzygnięcie całego Sądu Najwyższego, ale taki ruch może być kwestionowany, zarówno przez drugą stronę sporu, jak i przez samych sędziów z zakwestionowanej izby, którym ustawa przypisuje kompetencje do rozstrzygania o ważności wyborów. Niebawem pojawią się zapewne dziesiątki sprzecznych interpretacji prawniczych w tej sprawie.
Skutki niejasnego statusu Izby Kontroli Nadzwyczajnej mogą być zatem długofalowe i budzić poważne niepokoje społeczne. To oczywiście czarny scenariusz, jednak w obliczu obecnego silnego cywilizacyjnego starcia, w którym Polska jest głęboko podzielona, trudno go całkowicie wykluczyć.